Puszcza po wyeliminowaniu w poprzednich rundach Korony Kielce i Lechii Gdańsk była jednym z czterech zespołów spoza ekstraklasy, które dotarły do fazy ćwierćfinałowej. Jednak na tej fazie gra się systemem mecz i rewanż, co jest większym utrudnieniem dla zespołów z niższych lig. Już przed miesiącem Portowcy wygrali w Niepołomicach 2:1 i przed spotkaniem rewanżowym byli zdecydowanym faworytem rywalizacji.

Rzeczywiście – zgodnie z przewidywaniami trenera Moskala – Puszcza nie przyjechała do Szczecina po to, by się bronić. To piłkarze z Niepołomic pierwsi ruszyli do ataków. Efektem tego kilkuminutowego naporu przyjezdnych były dwa rzuty rożne i niecelny strzał Dominika Radziemskiego. Za to już pierwsza ofensywna akcja Portowców dała im prowadzenie. Adam Gyurcso z lewej strony pola karnego minął z piłką dwóch zawodników gości, zacentrował na środek pola karnego, gdzie Drygas strzałem głową nie dał szans obrony Andrzejowi Sobieszczykowi.

Po zdobyciu prowadzenia przez gospodarzy mecz długimi fragmentami był nudny. Portowcy długo przetrzymywali piłkę w środkowej strefie boiska, wymieniali podania w poprzek i do tyłu, a rywale nie potrafili przerwać tej gry.

Na uwagę w pierwszej połowie zasługują jeszcze tylko strzały Spasa Delewa (25. min – obroniony przez Sobieszczyka), Piotra Stawarczyka (32. min nad bramką Pogoni), Takafumiego Akahoshiego – minutę później – też nad poprzeczką.

Warto odnotować jeszcze rzut wolny egzekwowany przez Puszczę. Piłkarze z Niepołomic przez dobre kilkadziesiąt sekund naradzali się, dogadywali szczegóły stałego fragmentu gry, a potem zagrali tak:

Druga połowa była niemal kopią pierwszej. Znów od ataków rozpoczęli goście. Tym razem zagrania w pole karne przecinał skutecznymi interwencjami Słowik. I ponownie po chwili naporu Puszczy, pierwsza groźna akcja Pogoni przyniosła zmianę wyniku. Gyurcso przed polem karnym zagrał do Delewa, Bułgar strzelił mocno po ziemi, wprawdzie Sobieszczyk odbił piłkę, ale wprost pod nogi niepilnowanego Adama Frączczaka, który dopełnił formalności.

I znów Portowcy zaczęli szanować piłkę i własne siły, rozgrywając akcje głównie na własnej połowie boiska. W efekcie przez wiele minut kibice nie mieli okazji obejrzeć strzałów na bramkę. Najładniejszy oddali przyjezdni w 81. min., gdy Marcin Orłowski spoza pola karnego uderzył mocno pod poprzeczkę, a piłkę na róg sparował Słowik.

Minutę później jeszcze Łukasz Zwoliński mógł podwyższyć rezultat na 3:0, ale przegrał pojedynek sam na sam z Sobieszczykiem i na tym skończyły się ciekawe akcje w tym meczu.

Pogoń zagrała oszczędnie, ale dojrzale i zasłużenie wygrała z Puszczą, awansując do półfinału Pucharu Polski.

Rewanżowy mecz ćwierćfinałowy: Pogoń Szczecin - Puszcza Niepołomice 2:0 (1:0).

Pierwszy mecz 2:1 dla Pogoni. Awans: Pogoń Szczecin.

Bramki: 1:0 Kamil Drygas (10-głową), 2:0 Adam Frączczak (54).

Żółta kartka - Puszcza Niepołomice: Piotr Stawarczyk.

Sędzia: Zbigniew Dobrynin (Łódź). Widzów 4 000.

Pogoń: Jakub Słowik – Cornel Rapa, Sebastian Rudol, Mateusz Matras, Ricardo Nunes – Spas Delew, Rafał Murawski (67. Dawid Kort), Kamil Drygas, Adam Gyurcso (81. Mateusz Lewandowski), Takafumi Akahoshi – Adam Frączczak (73. Łukasz Zwoliński)

Puszcza: Andrzej Sobieszczyk – Łukasz Furtak, Piotr Stawarczyk, Michał Czarny, Michał Mikołajczyk – Bartosz Żurek (51. Damian Lepiarz), Dominik Radziemski (51. Dawid Kuliga), Longinus Uwakwe, Kamil Łączek (71. Filip Wójcik), Maciej Domański – Marcin Orłowski.