Mistrzostwa Europy to trzecia największa sportowa impreza w świecie, po igrzyskach olimpijskich i futbolowym mundialu. Jej historia sięga 1958 roku, kiedy na 3. Kongresie UEFA w Sztokholmie podjęto uchwałę o zorganizowaniu Pucharu Europy Narodów - Coupe d'Europe des Nations, który w 1965 r. przekształcono w oficjalne mistrzostwa kontynentu.

Wielkim zwolennikiem idei tego turnieju był wieloletni sekretarz Francuskiej Federacji Piłkarskiej (FFF) Henri Delaunay (1883-1955), który już w 1927 roku przedstawił swój projekt władzom światowej federacji (FIFA). Został on jednak odrzucony, choć mistrzostwa kontynentalne rozgrywano już - od 1916 r. - w Ameryce Południowej.

Delaunay nie doczekał realizacji swego pomysłu, ale utworzona w 1954 r. UEFA uczciła jego pamięć nadając rozgrywkom o prymat w Europie i ufundowanemu przez Francję pucharowi jego imię.

Do tej pory odbyło się 14 edycji turnieju o mistrzostwo Europy. Najbardziej utytułowani są Niemcy i Hiszpanie, którzy triumfowali po trzy razy. Ci drudzy najlepsi byli w dwóch ostatnich turniejach, w tym cztery lata temu w Polsce i na Ukrainie.

Po 12 latach ME zorganizuje ponownie jeden kraj. Francuzi, którzy wcześniej Euro gościli w 1960 i 1984 roku, a w 1938 i 1998 zorganizowali mundial, swoją kandydaturę zgłosili oficjalnie w 2009 roku. Najlepsze jedenastki Starego Kontynentu chciały u siebie gościć w 2016 roku także Włosi, których ofertę członkowie Komitetu Wykonawczego ocenili najniżej, oraz Turcy. W finałowym głosowaniu, 28 maja 2010 roku, ci drudzy przegrali jednym głosem (6:7).

W skrócie stronę sportową można opisać liczbami - dziewięć miast, 10 stadionów, 24 drużyny, 51 meczów, 552 piłkarzy. Zespoły zostały podzielone na sześć grup. Po dwie czołowe z każdej oraz cztery z najlepszym bilansem spośród tych, które zajmą trzecie lokaty, awansują do 1/8 finału. Ta faza rywalizacji pojawi się w ME po raz pierwszy. Począwszy od niej obowiązywać będzie system pucharowy, czyli przegrywający odpada. Finał - 10 lipca na Stade de France w podparyskim Saint-Denis, największej i głównej arenie turnieju.

W rundzie grupowej odbywać się będą po dwa, trzy lub - dwukrotnie - cztery spotkania każdego dnia. Mecze rozpoczynać się będą o godz. 15, 18 i 21. W przypadku dwóch potyczek dziennie odpadnie ten najwcześniejszy termin.

Miasta-gospodarze Euro to: Paryż (z dwoma stadionami), Marsylia, Nicea, Tuluza, Lens, St. Etienne, Bordeaux, Lyon i Lille.

Polscy piłkarze, inaczej niż przed czterema laty, o prawo startu w ME musieli rywalizować w eliminacjach. Drużyna trenera Adama Nawałki od początku liczyła się w walce o awans. W świetnej sytuacji znalazła się m.in. dzięki historycznemu zwycięstwu nad Niemcami 2:0. Na własnym terenie punkty straciła tylko ze Szkocją (2:2), a jedynej porażki w grupie doznała w rewanżu z aktualnymi mistrzami świata (1:3)

Będzie to trzecie podejście biało-czerwonych do tej imprezy. Osiem lat temu w Austrii i Szwajcarii debiutowali, a piłkarze prowadzenie wówczas przez Holendra Leo Beenhakkera nie podbili Europy. Po dwóch porażkach i remisie w fazie grupowej szybko wrócili do domu.

Jeszcze większe nadzieje na sukces były cztery lat później, kiedy Polska była współgospodarzem, wraz z Ukrainą. Wydawało się, że fortuna sprzyja selekcjonerowi Franciszkowi Smudzie i w losowaniu grup skojarzyła jego zespół z Rosją, Grecją oraz Czechami, co powszechnie uznano za "grupę marzeń". Skończyło się rozczarowaniem. Dwa remisy 1:1 i porażka z południowymi sąsiadami 0:1 w meczu "o wszystko".

Optymizmu nie brakuje i tym razem. Polska reprezentacja zrobiła dobre wrażenie w eliminacjach, a grupę, do której trafiła w losowaniu, też odebrano korzystnie, choć wszyscy rywale plasują się wyżej w rankingu FIFA i z żadnym biało-czerwoni nie mają korzystnego bilansu meczów.

Los znowu skojarzył ich z Niemcami, z którymi nie tylko grali w kwalifikacjach, ale też w ostatniej dekadzie na dwóch imprezach mistrzowskich - przegrywając 0:1 w mundialu w 2006 roku i 0:2 w ME dwa lata później, oraz Ukraińcami i ekipą Irlandii Północnej. Te dwie drużyny również są dobrze znane reprezentantom Polski. Z pierwszą grali w eliminacjach mistrzostw świata 2014 i - pod wodzą trenera Waldemara Fornalika - przegrali u siebie 1:3, a na wyjeździe 0:1. Z kolei debiutująca w turnieju finałowym ME Irlandia Północna zmierzyła się m.in. z kadrą prowadzoną przez Leo Beenhakkera w eliminacjach MŚ 2010. Na wyjeździe biało-czerwoni przegrali 2:3, a u siebie zremisowali 1:1.

Jedziemy po to, żeby dobrze zagrać i wyjść z grupy. To jest nasze zadanie. Jeżeli nie awansujemy do 1/8 finału, to uważam, że ta grupa piłkarzy i trener nie będą czuli się usatysfakcjonowani z pracy, jaką wykonali. Jeśli jednak wyjdziemy z grupy, ja będę miał satysfakcję, co nie znaczy, że będę szczęśliwy. Bo będę szczęśliwy, jeśli dojdziemy jeszcze dalej - powiedział PAP prezes PZPN Zbigniew Boniek.

Polski zespół, który od wtorku przebywa w swoim ośrodku w La Baule nad Atlantykiem, rozpocznie ME w niedzielę od spotkania z Irlandią Północną w Nicei. Cztery dni później w Saint-Denis zmierzy się z Niemcami, a zakończy fazę grupową pojedynkiem z Ukrainą 21 czerwca w Marsylii.

Trzon drużyny narodowej stanowią zawodnicy z klubów zagranicznych - napastnik Bayernu Monachium Robert Lewandowski, uchodzący za jednego z najlepszych w świecie na swojej pozycji, który grał już w Euro 2012, pomocnik Grzegorz Krychowiak, który z Sevillą dwa razy z rzędu triumfował w Lidze Europy, stoper Kamil Glik z Torino czy strzelający dużo bramek w słynnym Ajaksie Amsterdam Arkadiusz Milik. Najbardziej doświadczeni są jednak Jakub Błaszczykowski, mający za sobą 79 spotkań w reprezentacji, oraz bramkarz Artur Boruc, który już po raz trzeci uczestniczyć będzie w wielkim turnieju.

Meczem otwarcia - w piątek na Stade de France, "Trójkolorowych" zagrają z Rumunami. Gospodarze trafili do teoretycznie łatwej dla nich grupy, jeszcze ze Szwajcarią i Albanią, uchodzącą - obok Islandii czy Irlandii Północnej, za jednego z "Kopciuszków" turnieju.

W teoretycznie najsilniejszej grupie D zagrają: broniąca tytułu Hiszpania, Chorwacja, Czechy oraz Turcja. Bardzo silna wydaje się też grupa E - z Belgią, Włochami, Szwecją i Irlandią.

Wśród 18 sędziów głównych znalazł się Szymon Marciniak. 35-letni płocczanin będzie pierwszym od 1998 roku polskim arbitrem, który może poprowadzić spotkanie na wielkiej piłkarskiej imprezie, a pierwszym w ogóle w ME. 18 lat temu jeden mecz mundialu we Francji sędziował Ryszard Wójcik. Wcześniej dwukrotnie (1978 i 1982) do sędziowania w MŚ jako główny nominowany był Alojzy Jarguz. Z kolei cztery lata temu, kiedy ME Polska organizowała wspólnie z Ukrainą, Marcin Borski pełnił funkcję arbitra technicznego.

Marciniakowi partnerować będą Paweł Sokolnicki, Tomasz Listkiewicz, Radosław Siejka, Paweł Raczkowski i Tomasz Musiał.

Polak, od którego młodszym arbitrem będzie tylko Francuz Clement Turpin, nie czuje obaw czy tremy. Miałem przetarcie na turnieju ME do lat 21. Wiem, jak to wygląda, jak wygląda dzień meczowy, cykl tygodniowy czy miesięczny, bo będziemy razem 5-6 tygodni - powiedział Marciniak, który zdaje sobie sprawę, że na prowadzenie finału ME jest jeszcze za wcześnie.

Nie mam odpowiedniego doświadczenia jak starsi koledzy. Ten turniej jest po to, żebym je zdobył, ale nie chcę być statystą - dodał.

Mistrzostwa Europy to także gigantyczna machina finansowa. Zysk UEFA z organizacji i przeprowadzenia turnieju wyniesie ponad miliard euro, z czego większość to wpływy ze sprzedaży praw medialnych. W Polsce mecze będzie można oglądać w Polsacie i TVP.

Europejska federacja na nagrody finansowe przeznaczy 301 mln euro, czyli o 105 mln więcej niż przed czterema laty, kiedy impreza odbywała się w Polsce i na Ukrainie.

Każdy z uczestników za sam udział w imprezie otrzyma osiem mln euro. Do tego dochodzą premie za osiągane wyniki. Każde zwycięstwo w fazie grupowej jest warte milion euro, remis połowę mniej. Drużynom, które dostaną się do 1/8 finału, UEFA przeleje 1,5 mln euro, a ćwierćfinalistom po kolejne 2,5 mln. Cztery ekipy, które znajdą się w półfinale otrzymają czeki w wysokości 4 mln euro. Przegrany w finale dopisze sobie do konta kolejne pięć mln euro, a triumfator - osiem. To oznacza, że mistrz Europy może zarobić w sumie 27 mln euro, jeśli wygra wszystkie mecze.

My się z piłkarzami umówiliśmy, że aby w ogóle mówić o premiach, musimy wyjść z grupy. A później będą oni uczestniczyć procentowo w tym, co PZPN zarobi od UEFA - poinformował Boniek.

Oprócz elementów sportowych, dużo więcej uwagi niż dotychczas skupiać będą sprawy dotyczące bezpieczeństwa. Wszystko przez wydarzenia z ostatnich miesięcy, w tym zamachy terrorystyczne w Paryżu z 13 listopada ubiegłego roku, w wyniku których śmierć poniosło 130 osób. Doszło do nich m.in. w pobliżu Stade de France, gdzie toczył się wówczas towarzyski mecz Francji z Niemcami. Wiosną z kolei o muzułmańskich terrorystach zrobiło się głośno po ataku na lotnisku w Brukseli.

W zapewnienie bezpieczeństwa uczestnikom Euro i kibicom zaangażowanych będzie ponad 90 tysięcy osób, w tym 77 tys. policjantów, ok. 10 tysięcy specjalnie szkolonych prywatnych agentów ochrony, także 10 tys. żołnierzy, którzy obecnie stacjonują w miastach, gdzie rozgrywane będą mecze.

Każda osoba wchodząca na stadion będzie przeszukana od stóp do głów, a wokół obiektu powstały cztery strefy bezpieczeństwa - zapewnił Philippe Galli, prefekt Seine-Saint-Denis, gdzie znajduje się główny obiekt ME, na którym rozegranych zostanie siedem meczów, w tym Polska - Niemcy.

Podczas ME na Stade de France pracować będzie od 1000 do 1300 stewardów, około 20 procent więcej niż zazwyczaj. Na stadionie i w bezpośrednim jego otoczeniu pełnić będzie służbę około tysiąca funkcjonariuszy sił porządkowych. W obserwacji najbliższego otoczenia pomagać będzie około 50 dodatkowo zainstalowanych kamer.

Na Polach Marsowych, w pobliżu wieży Eiffla, powstała wielka Strefa Kibica, mogąca pomieścić 92 tys. fanów. Strefa jest całkowicie ogrodzona, monitorowana przez 40 kamer. Przy bramkach wejściowych i wyjściowych będzie obowiązywał podwójny system kontroli tożsamości. Nad bezpieczeństwem kibiców będzie czuwać 400 agentów cywilnych wewnątrz strefy oraz znacznie silniejsze siły policyjne i żandarmerii w najbliższej okolicy.

W celu walki z chuligaństwem podczas ME we Francji przebywać będzie 200 policjantów z 23 krajów, w tym z Polski, współpracujących w ramach Centrum Międzynarodowej Współpracy Policyjnej. Każda ekipa narodowa oddelegowała do tego ośrodka po dwóch funkcjonariuszy. Nadzorem będą objęte nie tylko stadiony i Strefy Kibica, ale wszystkie miejsca gromadzenia i przemieszczania się kibiców. Funkcjonariusze umundurowani i w cywilu będą mieli za zadanie lokalizować w tłumie osoby wszczynające niepokoje.

Ze względu na ten rodzaj zagrożenia wśród pięciu meczów objętych szczególną ochroną przez służby bezpieczeństwa w pierwszej fazie turnieju są dwa z udziałem reprezentacji Polski - z Niemcami i Ukrainą. Pozostałe to Anglia - Rosja 11 czerwca w Marsylii, Turcja - Chorwacja 12 czerwca w Paryżu i Anglia - Walia 16 czerwca w Lens.

Pierwszy gwizdek ME - dziś o godz. 21.