Serbowie drugą rundę zakończyli bardzo słabym występem w meczu z Polakami, z którymi przegrali w niedzielę w Warnie 0:3. Byli już jednak wówczas pewni awansu do "szóstki" i ich determinacja w tamtym spotkaniu pozostawiała sporo do życzenia. W środę podopieczni Nikoli Grbica zaprezentowali znów najlepszą dyspozycję, podobnie jak to było w spotkaniu pierwszej rundy z Rosjanami (3:2).

W pierwszej partii zdemolowali współgospodarzy czempionatu zagrywką. Posłali pięć asów, a wiele innych z ich serwisów sprawiało duży problem rywalom i ekipa z Bałkanów miała ułatwione zadanie przy kontratakach. Bezradni byli wobec tego dwaj gwiazdorzy gospodarzy - Osmany Juantorena i Ivan Zaytsev.

W drugiej odsłonie rywalizacja stała się bardziej wyrównana. Włochom udawało się zatrzymywać lidera przeciwników Aleksandara Atanasijevica, co wzbudzało euforię wśród niemal kompletu publiczności zasiadającej na trybunach mogącej pomieścić ponad 15 tysięcy osób hali Pala Alpitour.

W połowie tej odsłony jednak Serbowie znów odskoczyli za sprawą mocnych serwisów. Zespół z Italii zmniejszył co prawda stratę (18:19), ale potem trzy punkty z rzędu zdobyli rywale. W trzecim secie sympatycy gospodarzy mogli mieć nadzieje tylko na początku, potem znów dała o sobie znać dominacja zespołu Grbica. Tę odsłonę oraz cały mecz zakończył mocnym zbiciem Uros Kovacevic.

Najwięcej punktów dla Serbów - 19 - zdobył Atanasijevic, były zawodnik PGE Skry Bełchatów. W ekipie z Italii Daniele Mazzone zanotował 11.

Serbowie potrzebują w czwartek wywalczyć w meczu z Polakami punkt, by być pewnymi awansu do półfinału. Biało-czerwoni z Włochami zmierzą się w piątek.