Dziennik Gazeta Prawana logo

Orzeł z Wisły cieszył się jak dziecko

20 lutego 2010, 23:39
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Uklęknął, pocałował narty i pokręcił głową. Adam Małysz nie mógł uwierzyć, że po raz drugi został wicemistrzem olimpijskim. Dziękujemy, dziękujemy - skandowały setki polskich kibiców pod dużą skocznią. Z gwizdkami, trąbkami i biało-czerwonymi flagami zrobili prawdziwe show.

Cieszył się jak dziecko. Tak jakby po raz pierwszy stawał na podium. Wskoczył na drugi stopień, podniósł ręce do góry. "Orzeł z Wisły" wywalczył drugie srebro. Ziścił się sen kibiców.

"Niebywałe. To nie może być prawda" - mówiła i jednocześnie płakała ze szczęścia z polską flagą w ręku Agnieszka, która na konkurs przyleciała z Calgary.

Biało-czerwono na skoczni zaczęło robić się już od samego rana. Polacy tłumnie zmierzali do Olympic Park, by tam dopingować "Orła z Wisły". Przed rywalizacją wszyscy byli pewni - Małysz medal zdobędzie, pytanie jakiego koloru.

Na dziesięć zapytanych osób, dziewięć pewnym głosem odpowiedziało, że złoto. Tylko jeden kibic - Marek z Częstochowy pokręcił głową. "Będzie ciężko. Simon Ammann jest w niesamowitej formie" - uważał.

I miał rację. Złoto należy się jednak polskim kibicom. Potrafili zrobić prawdziwe show.

Kogo pani dopinguje? "Małysza. Tutaj nie można nikomu innemu kibicować" - powiedziała z uśmiechem na ustach jedna z kanadyjskich wolontariuszek - "nie widzi pani tych ludzi? Nie spodziewałam się, że pod skocznią mogą być takie emocje".

Ubrani w góralskie stroje. Jedni w kurtkach, drudzy w koszulkach z krótkim rękawem. W czapkach, kapeluszach, z gwizdkami, trąbkami, flagami, szalikami. Wszystko biało-czerwone.

"Do mnie przyjechała specjalnie rodzina z Polski. Przywieźli ze sobą wszystkie gadżety. Jeszcze nigdy nie czułam się tak dumna z tego, że jestem Polką" - powiedział Piotr z Vancouver.

Przyjechali z różnych rejonów Polski, Ameryki i świata. Wszyscy w jednym celu - by pomóc Adamowi Małyszowi w zdobyciu jego czwartego krążka olimpijskiego.

"Czuję się częścią jego sukcesu. Może to brzmi pompatycznie i może się pani śmiać, ale po raz ostatni byłem tak szczęśliwy jak rodził się mój syn. A to było już 25 lat temu" - śmiał się Adam z Torunia.

W sobotę pod dużą skocznią podium wyglądało dokładnie tak samo, jak tydzień wcześniej na skoczni K-100. Wygrał Szwajcar Simon Ammann, przed Adamem Małyszem i Austriakiem Gregorem Schlierenzauerem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj