Dziennik Gazeta Prawana logo

"Aniołki strzały nosiły". Proć z rekordem olimpijskim

13 sierpnia 2008, 06:15
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jacek Proć jest coraz bliżej medalu. Polak jest już w 1/8 finału olimpijskiego turnieju indywidualnego łuczników. Awans zapewnił sobie wygrywając z Australijczykiem Sky'em Kimem 111:110. Wcześniej wygrał z Chińczykiem Wenguanem Li 116:111, ustanawiając przy tym nowy rekord olimpijski. "Aniołki strzały nosiły" - przyznał skromnie.

Z odległości 70 metrów, w dwunastu strzałach, uzyskał 116 punktów, o jeden więcej niż reprezentant Korei Południowej Oh Kyo-Moon w 1996 roku w Atlancie.

Wysoki (188 cm), 27-letni zawodnik klubu Strzelec Legnica uważa, że mimo tego sukcesu nie był to jeszcze jego dzień. Po niepowodzeniu cztery lata temu w Atenach, gdzie jeden punkt zadecydował, iż odpadł już na wstępie rywalizacji, do stolicy Chin przyjechał z mocnym postanowieniem rehabilitacji. Jest już w 1/8 finału i w najgorszym przypadku zajmie 16. miejsce -najwyższe w historii indywidualnych startów Polaków w igrzyskach. Dotychczas tym najlepszym był Grzegorz Targoński (Marymont Warszawa) - 22. w Sydney w 2000 roku.

W czwartek rywalem Procia w walce o ćwierćfinał będzie Ukrainiec Wiktor Ruban. "Znamy się od dłuższego czasu, ale nie pamiętam, czy już walczyliśmy ze sobą. Zresztą jakie to ma znaczenie? Najważniejsze, że mam uzyskać jeden punkt więcej od niego" - oznajmił legniczanin, który dzień zaczął od pobudki o 6.30.

"Do dzwonku budzika o tej porze mój organizm jest przyzwyczajony, bo kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje, a dziś jeszcze aniołki strzały nosiły" - przyznał absolwent Politechniki Wrocławskiej. Od 2005 roku pracuje - po osiem godzin dziennie - w Dolnośląskiej Fabryce Maszyn Zanam-Legmet,gdzie jest konstruktorem ponad 20-tonowych wozów dostawczych dla potrzeb kopalni miedzi.

W tych zakładach, od 30 lat, pracuje także jego matka, i to jej zawdzięcza, że zainteresował się tą dyscypliną. "Mając 11 lat, robiłem z kolegami na podwórku łuki. Jak był festyn organizowany właśnie przez Zanam-Legmet, na który zabrała mnie mama, to pamiętam, że stałem długo w kolejce, bym mógł strzelać z profesjonalnego sprzętu. Spodobało mi się, no i strzelam do dziś.

To jeszcze jeden przykład, jak w zabawie rodzi się sport, jak z takiego festynu można dojść do wyczynu i startować w igrzyskach olimpijskich" - podkreślił Jacek Proć, kierując te słowa przede wszystkim do nastolatków, którzy się nudzą i nie wiedzą, co robić w życiu.

Niestety, słabiej od Procia w turnieju w Peknie spisał się Piotr Piątek, który po porażce z Japończykiem Ryuichim Moriyą odpadł z turnieju już w pierwszej rundzie. Mecz był bardzo wyrównany, a do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W niej minimalnie lepszy okazał się Moriya, który decydującą strzałę posłał w sam środek tarczy (Piątek trafił w "dziewiątkę").

W turnieju startuje jeszcze Rafał Dobrowolski.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj