: Nie przejmuję się tego typu opiniami, nie czytam forów, na których różni frustraci wypisują bzdury. To nie są obiektywne opinie. Wypisują je pewnie fani Wisły
Kraków.
Bzdura! Ja nie mam problemów z psychą. Jestem mocną osobowością, zapewniam pana. A że czasem popełnię błąd? Zdarza się każdemu. Gdybym był tak słaby jak niektórzy mówią, to nie
utrzymałbym się tyle lat na poziomie pierwszej ligi.
Tak, jakiś czas temu mieliśmy specjalistę w Cracovii. Dobrze wspominam tę współpracę. Mnie w ogóle bardzo interesuje psychologia w sporcie. Przeczytałem wiele książek na ten temat.
W tej sytuacji winny był sędzia (Piotr Siedlecki - przyp. red.), nie ja. Puścił dwumetrowego spalonego, więc wybiegłem, by ratować sytuację. Poza tym nie sfaulowałem rywala, to on zahaczył
o mnie. W ogóle to nie rozumiem tej fali krytyki pod moim adresem. Podjąłem odważną decyzję, a teraz przez nią cierpię. Najłatwiej było zostać w bramce, poczekać na strzał rywala i potem
powiedzieć, że nie miałem szans. Tymczasem ja zaryzykowałem, by ratować zespół, a teraz robi się ze mnie tego złego. To niesprawiedliwe.
>>>Cracovia ma swój napój energetyczny
Powiem tak: zespołowi nie idzie, więc szuka się winnych tej sytuacji. A że zawsze najłatwiej jest zarzucić coś bramkarzowi, to dlatego ludzie ze mną jadą.
Myślałem, że chce pan ze mną merytorycznie rozmawiać, a tymczasem dzwoni pan z jakimiś głupotami i mnie obraża. Nie mam ochoty kontynuować tej rozmowy. Zresztą i tak nie mam już czasu
gadać, bo idę na trening. Żegnam.