Amerykańska seria wyścigów samochodowych NASCAR to wspaniałe samochody, 300 km/h i... efektowne wypadki, które zapierają dech w piersiach. Jednak ten ostatni, sprzed zaledwie kilku dni, należy do ścisłej czołówki. Sprawdźcie sami, jakie ten kierowca miał szczęście!
Na ostatniej rundzie doszło do zderzenia Brada Keselowskiego (późniejszego zwycięzcy) z Carlem Edwardsem. Ford Edwardsa pędzący 300 km/h tuż przed linią mety wpadł na jadący przed nim samochód i... wyfrunął w powietrze. Ford odbił się następnie od kilkumetrowego muru odgradzającego tor od trybun, a potem wylądował z powrotem na torze.
>>>Zobacz wypadek Keselowskiego
Największe obrażenia odnieśli widzowie. Aż siedmiu z nich zostało odwiedzionych do szpitala. A kierowca? Edwards o własnych siłach opuścił zmiażdżony samochód, który natychmiast się zapalił. I pobiegł do swojego zespołu, gdzie opatrzono mu rany.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|