Szwajcarskie miasteczko, w którym do mundialu przygotowują się piłkarze Brazylii, liczy zaledwie 4 tysiące mieszkańców. Ale teraz przeżywa najazd kibiców. Aż 45 tysięcy fanów kupiło bilety na treningi "Canarinhos", by móc na żywo podziwiać popisy Ronaldinho i spółki. W Polsce nawet całej kolejki pierwszej ligi nie ogląda tylu widzów.
Kibiców nie powstrzymała nawet konieczność płacenia 14 euro za wejście na treningi. Popularność Ronaldinho zaskoczyła nie tylko Szwajcarów. Nawet trener
Brazylijczyków Carlos Alberto Parreira zaczął się bać, że tak wielka miłość fanów przeszkodzi w pracy z zawodnikami.
"Może poćwiczymy na tajnych boiskach" - zastanawia się Parreira.
Ale kibiców nic nie zatrzyma, potrafią przedostać się nawet do pilnie strzeżonego hotelu. Co chwila ochrona musi wyprowadzać rozgorączkowanych fanów brazylijskiej drużyny, którzy przez płot czy po dachach, ryzykując połamaniem nóg i rąk, próbują dostać się choć na chwilę przed oblicze wielkich tego sportu.
Dla tych, których przed podglądaniem ukochanych piłkarzy powstrzymuje ocean, przygotowano transmisje treningów, które będą pokazywane na telebimach w największych miastach Brazylii.
Na dwutygodniowym zgrupowaniu Brazylia rozegra dwa mecze towarzyskie - 30 maja z FC Lucerne w Bazylei i 4 czerwca z Nową Zelandią w Genewie.
"Może poćwiczymy na tajnych boiskach" - zastanawia się Parreira.
Ale kibiców nic nie zatrzyma, potrafią przedostać się nawet do pilnie strzeżonego hotelu. Co chwila ochrona musi wyprowadzać rozgorączkowanych fanów brazylijskiej drużyny, którzy przez płot czy po dachach, ryzykując połamaniem nóg i rąk, próbują dostać się choć na chwilę przed oblicze wielkich tego sportu.
Dla tych, których przed podglądaniem ukochanych piłkarzy powstrzymuje ocean, przygotowano transmisje treningów, które będą pokazywane na telebimach w największych miastach Brazylii.
Na dwutygodniowym zgrupowaniu Brazylia rozegra dwa mecze towarzyskie - 30 maja z FC Lucerne w Bazylei i 4 czerwca z Nową Zelandią w Genewie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|
