Taka jest wstrząsająca prawda o hiszpańskich kolarzach. Ich sukcesy na torach to efekt szprycowania się nielegalnymi środkami, a nie wytrwałego treningu. Akcja policji w całym kraju ujawniła dopingową aferę, w której brało udział dwustu kolarzy, w tym wielkie gwiazdy na czele z Niemcem Janem Ullrichem (jeden z faworytów tegorocznego Tour de France) i Włochem Ivanem Basso (lider trwającego właśnie Giro d'Italia).
Zawodnicy wpadli przez czyjąś głupotę. Ktoś wypisał na kartkach nazwiska kolarzy z teamów zawodowych, którzy stosują niedozwolony doping. I kartki te wpadły w
ręce policji.
Ale to dopiero początek sensacyjnej historii. Policja śledziła kolarzy i nagrywała ich ukrytymi kamerami. W jednym z punktów kontaktowych,w mieszkaniu w Madrycie, udało się sfilmować, na czym polega nielegalny proceder. Pobraną krew kolarzy nasycano tlenem i wstrzykiwano ponownie - to tak zwany doping krwi. Dzięki temu mogli oni osiągać znacznie lepsze wyniki podczas zawodów.
Wtedy do akcji wkroczyły specjalne grupy funkcjonariuszy - przeprowadziły rewizje m.in. w domach zawodników. Na terenie całej Hiszpanii odkryto tysiące nielegalnych środków dopingowych, pochodzących głównie z Chin i Niemiec.
Ale to dopiero początek sensacyjnej historii. Policja śledziła kolarzy i nagrywała ich ukrytymi kamerami. W jednym z punktów kontaktowych,w mieszkaniu w Madrycie, udało się sfilmować, na czym polega nielegalny proceder. Pobraną krew kolarzy nasycano tlenem i wstrzykiwano ponownie - to tak zwany doping krwi. Dzięki temu mogli oni osiągać znacznie lepsze wyniki podczas zawodów.
Wtedy do akcji wkroczyły specjalne grupy funkcjonariuszy - przeprowadziły rewizje m.in. w domach zawodników. Na terenie całej Hiszpanii odkryto tysiące nielegalnych środków dopingowych, pochodzących głównie z Chin i Niemiec.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|