Jak się okazuje, wcale nie trzeba być pierwszym na mecie, żeby wygrać. Brad Poor ukończył maraton w Ottawie jako piętnasty, a mimo to został zwycięzcą. A stało się tak dlatego, bo 14 zawodników, którzy byli przed nim, pobiegło na skróty.
Czternastu pechowców biegło w jednej grupie. Przed nimi jak zwykle na takich imprezach jechał prowadzący wyścig motocykl. Na 12. kilometrze motocyklista zjechał z
wyznaczonej trasy, przejechał skrótem, po czym na nią wrócił. Nieświadomi pomyłki pilotującego maratończycy pobiegli za nim jak stado baranów.
Komisja techniczna zawodów całą czternastkę zdyskwalifikowała. Mimo protestów organizatorzy nie poddali się presji i nie zmienili swojej decyzji.
Ostatecznie za zwycięzcę uznano piętnastego na mecie Brada Poore'a. Nagrodą dla Brytyjczyka było 20 tysięcy dolarów.
Pomyłki świadome czy nie zwykle drogo kosztują.
Komisja techniczna zawodów całą czternastkę zdyskwalifikowała. Mimo protestów organizatorzy nie poddali się presji i nie zmienili swojej decyzji.
Ostatecznie za zwycięzcę uznano piętnastego na mecie Brada Poore'a. Nagrodą dla Brytyjczyka było 20 tysięcy dolarów.
Pomyłki świadome czy nie zwykle drogo kosztują.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|