"Polska, biało-czerwoni!" - słychać od rana na ulicach Gelsenkirchen, miasta, gdzie dziś o 21 nasza reprezentacja rozegra swój pierwszy mecz na mundialu - z Ekwadorem. Do miasta ściągają tysiące kibiców, ubranych w narodowe barwy, w szalikach, czapkach z trąbkami i flagami. Na trybunach stadionu Arena auf Schalke zasiądzie kilka tysięcy rodaków, by głośno dopingować naszych chłopców.
Spacerując ulicami Gelsenkirchen co chwila mija się rozśpiewane grupy polskich kibiców. Ciepła i słoneczna pogoda sprawia, że większość fanów okupuje bary w
centrum miasta. Polacy przystrojeni w narodowe barwy najczęściej gaszą swoje pragnienie niemieckim piwem. Jak sami podkreślają, po paru browarach lepiej im się śpiewa. I ciężko się z tym
nie zgodzić. "Polska, Polska" i "Polska, biało-czerwoni" słychać wszędzie. Najgłośniej jest wokół dworca kolejowego i pasażu handlowego w centrum miasta.
Naprawdę trudno za to na ulicach spotkać Ekwadorczyków. Jeśli nawet uda się zobaczyć kogoś w żółtych barwach, to najczęściej zachowuje się raczej powściągliwie. Nie brakuje gestów przyjaźni wobec sympatyków rywali "biało-czerwonych". Przed jedną z restauracji kibice obu zespołów pozowali do wspólnych zdjęć.
Niemiecka policja chwali naszych kibiców.
Bilety na mecz z Ekwadorem kupiło około 7,5 tysiąca polskich kibiców, ale w Gelsenkirchen spodziewanych jest około dziesięciu tysięcy.
Naprawdę trudno za to na ulicach spotkać Ekwadorczyków. Jeśli nawet uda się zobaczyć kogoś w żółtych barwach, to najczęściej zachowuje się raczej powściągliwie. Nie brakuje gestów przyjaźni wobec sympatyków rywali "biało-czerwonych". Przed jedną z restauracji kibice obu zespołów pozowali do wspólnych zdjęć.
Niemiecka policja chwali naszych kibiców.
Bilety na mecz z Ekwadorem kupiło około 7,5 tysiąca polskich kibiców, ale w Gelsenkirchen spodziewanych jest około dziesięciu tysięcy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|
