W sobotę po południu polscy piłkarze wrócili do ośrodka w Barsinghausen. Mimo, że wczoraj nasi kopacze znów się zbłaźnili, to dziś byli w nienajgorszych humorach. Zanim wsiedli do autokaru na ich twarzach można było dojrzeć uśmiech, a kilku z nich nawet zebrało się na żarty. Bo przecież opowieści o nawiązaniu walki w meczu z Niemcami trzeba potraktować jako dowcip i włożyć między bajki.
Większość piłkarzy nie umie podać przyczyn piątkowej porażki. "Trudno powiedzieć dlaczego zagraliśmy tak słabo" - mówi Maciej Żurawski. "Przegraliśmy z
zespołem na pewno słabszym od Chorwacji, którą pokonaliśmy przed mundialem" - twierdzi Maciej Żurawski. Napastnik Celticu Glasgow zapewnia, że on i jego koledzy grali na maksimum możliwości.
Widocznie ich szczyt to 0:2 z Ekwadorem. Aż strach pomyśleć co, by się stało gdyby odpuścili mecz...
Żurawski nie traci jednak wiary, a raczej poczucia humoru. "Trzeba wyjść na mecz z Niemcami z innym nastawieniem, próbować się im przeciwstawić" - mówi były zawodnik Wisły Kraków. Zdaniem Mirosława Szymkowiaka w środę musimy postawić wszystko na jedną kartę, zaryzykować. I walczyć, bo jak twierdzi Niemcy są do pokonania.
Troche inaczej widzi to Artur Boruc. "Jeśli przegrywamy z Ekwadorem, to z kim chcemy wygrać?" - zapytał retorycznie przygnębiony porażką polski bramkarz. "Jasne niespodzianki w sporcie się zdarzają i nam właśnie pozostało liczyc tylko na cud" - dodaje bez przekonania Boruc.
Pewności nie brakuje za to Marcinowi Baszczyńskiemu. Polski obrońca dobrze wie, że to on nawalił przy obu golach. "Szczególnie przy pierwszej bramce dałem ciała" - przyznaje "Baszczu".
Czas na dokładne analizowanie porażki przyjdzie jutro. Dziś sztab szkoleniowy naszej kadry zaplanował jedynie lekki rozruch. Po nim piłkarze poszli na obiad, a potem dostali czas wolny. Do niedzieli Polacy mają odpoczywać. Tego dnia zaczną przygotowania do środowego meczu z Niemcami.
Żurawski nie traci jednak wiary, a raczej poczucia humoru. "Trzeba wyjść na mecz z Niemcami z innym nastawieniem, próbować się im przeciwstawić" - mówi były zawodnik Wisły Kraków. Zdaniem Mirosława Szymkowiaka w środę musimy postawić wszystko na jedną kartę, zaryzykować. I walczyć, bo jak twierdzi Niemcy są do pokonania.
Troche inaczej widzi to Artur Boruc. "Jeśli przegrywamy z Ekwadorem, to z kim chcemy wygrać?" - zapytał retorycznie przygnębiony porażką polski bramkarz. "Jasne niespodzianki w sporcie się zdarzają i nam właśnie pozostało liczyc tylko na cud" - dodaje bez przekonania Boruc.
Pewności nie brakuje za to Marcinowi Baszczyńskiemu. Polski obrońca dobrze wie, że to on nawalił przy obu golach. "Szczególnie przy pierwszej bramce dałem ciała" - przyznaje "Baszczu".
Czas na dokładne analizowanie porażki przyjdzie jutro. Dziś sztab szkoleniowy naszej kadry zaplanował jedynie lekki rozruch. Po nim piłkarze poszli na obiad, a potem dostali czas wolny. Do niedzieli Polacy mają odpoczywać. Tego dnia zaczną przygotowania do środowego meczu z Niemcami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|