Dziennik Gazeta Prawana logo

Polscy piłkarze odpoczywają po blamażu

12 października 2007, 11:38
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
W sobotę po południu polscy piłkarze wrócili do ośrodka w Barsinghausen. Mimo, że wczoraj nasi kopacze znów się zbłaźnili, to dziś byli w nienajgorszych humorach. Zanim wsiedli do autokaru na ich twarzach można było dojrzeć uśmiech, a kilku z nich nawet zebrało się na żarty. Bo przecież opowieści o nawiązaniu walki w meczu z Niemcami trzeba potraktować jako dowcip i włożyć między bajki.
Większość piłkarzy nie umie podać przyczyn piątkowej porażki. "Trudno powiedzieć dlaczego zagraliśmy tak słabo" - mówi Maciej Żurawski. "Przegraliśmy z zespołem na pewno słabszym od Chorwacji, którą pokonaliśmy przed mundialem" - twierdzi Maciej Żurawski. Napastnik Celticu Glasgow zapewnia, że on i jego koledzy grali na maksimum możliwości. Widocznie ich szczyt to 0:2 z Ekwadorem. Aż strach pomyśleć co, by się stało gdyby odpuścili mecz...

Żurawski nie traci jednak wiary, a raczej poczucia humoru. "Trzeba wyjść na mecz z Niemcami z innym nastawieniem, próbować się im przeciwstawić" - mówi były zawodnik Wisły Kraków. Zdaniem Mirosława Szymkowiaka w środę musimy postawić wszystko na jedną kartę, zaryzykować. I walczyć, bo jak twierdzi Niemcy są do pokonania.

Troche inaczej widzi to Artur Boruc. "Jeśli przegrywamy z Ekwadorem, to z kim chcemy wygrać?" - zapytał retorycznie przygnębiony porażką polski bramkarz. "Jasne niespodzianki w sporcie się zdarzają i nam właśnie pozostało liczyc tylko na cud" - dodaje bez przekonania Boruc.

Pewności nie brakuje za to Marcinowi Baszczyńskiemu. Polski obrońca dobrze wie, że to on nawalił przy obu golach. "Szczególnie przy pierwszej bramce dałem ciała" - przyznaje "Baszczu".

Czas na dokładne analizowanie porażki przyjdzie jutro. Dziś sztab szkoleniowy naszej kadry zaplanował jedynie lekki rozruch. Po nim piłkarze poszli na obiad, a potem dostali czas wolny. Do niedzieli Polacy mają odpoczywać. Tego dnia zaczną przygotowania do środowego meczu z Niemcami.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraHiszpania zdominowała Francję. Znamy pierwszego finalistę mistrzostw świata »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj