Paweł Janas idzie na całość! Trener reprezentacji Polski postanowił zrewolucjonizować przygotowania do środowego meczu z Niemcami. Teraz nasi piłkarze - zamiast trenować - mają się relaksować. "Janosik" zdecydował o odwołaniu dzisiejszego treningu kadry. Biało-czerwoni zamiast na boisko, pojechali na ryby. Część z nich spotkała się też z rodzinami.
Po śniadaniu była krótka odprawa, a teraz zawodnicy mają wolne aż do godz. 20. Wszyscy opuścili ośrodek w Barsinghausen. Wczoraj plan dzisiejszego dnia wyglądał
zupełnie inaczej. W niedzielę piłkarze mieli wrócić do normalnych treningów. Jednak wieczorem nastąpiły zmiany. Sztab trenerski postanowił, że zawodnicy cały dzień będą mieć do
własnej dyspozycji. Trenerzy nie zaplanowali żadnych zajęć.
Rano większość piłkarzy opuściła ośrodek w Barsinghausen. Kamil Kosowski, Marcin Baszczyński i Piotr Giza zabrali sprzęt i wyjechali na ryby. Ireneusz Jeleń spotkał się z żoną i dzieckiem. Kilku innych wybrało się do Hanoweru na mszę do parafii, którą kieruje polski ksiądz. A Mirosław Szymkowiak spacerował po deptaku w centrum miasta i rozdawał autografy. Relaksował się też selekcjoner Paweł Janas, który drugi dzień z rzędu nie miał czasu, by spotkać się z dziennikarzami.
Piłkarze mają wolne, ale nie próżnuje dbający o ich podniebienia Tomasz Leśniak. "Na kolację przygotuję to, co zwykle. Będzie sporo ryb, warzyw, jakiś makaron. Polski kucharz i zdradził, że z bardziej wyszukanych potraw przyrządzał już łososia w ziołach, karmazyna, jagnięcinę i potrawkę z królika. "Bazujemy na kuchni włoskiej i śródziemnomorskiej" - dodał.
Dwóch piłkarzy miało też do Leśniaka prośbę o pospolite danie. "Powiedzieli, że są uzależnieni od barszczu czerwonego. Nie było problemu z jej zrealizowaniem" - zdradził kucharz.
Po kolacji piłkarze mają spotkać się we własnym gronie. Prezes PZPN Michał Listkiewicz poinformował, że na wieczór kadrowicze zaplanowali "burzę mózgów", bez trenerów i działaczy. "Przyszli do mnie Michał Żewłakow i Jacek Krzynówek, mówiąc w imieniu drużyny, że czują potrzebę rozmowy we własnym gronie. I takie spotkanie się odbędzie. Mam nadzieję, że po nim zawodnicy poinformują mnie, w czym możemy im jeszcze pomóc" - powiedział, dementując informacje niemieckiej prasy, że w polskiej kadrze doszło do buntu przeciw szkoleniowcowi. "Nic takiego nie miało miejsca" - dodał prezes PZPN.
Praca piłkarzy i trenera ma zostać oceniona po zakończeniu mistrzostw świata. Najpierw zrobi to Wydział Szkolenia, a później władze PZPN. "Ale na razie nie wolno tracić nadziei na awans. Po porażce z Ekwadorem, po której długo nie mogłem ochłonąć, są one mniejsze, ale dwa zwycięstwa pozwolą nam zagrać w 1/8 finału. Mam nadzieję, że w meczu z Niemcami polska drużyna zagra o wiele lepiej" - łudzi się Listkiewicz.
Rano większość piłkarzy opuściła ośrodek w Barsinghausen. Kamil Kosowski, Marcin Baszczyński i Piotr Giza zabrali sprzęt i wyjechali na ryby. Ireneusz Jeleń spotkał się z żoną i dzieckiem. Kilku innych wybrało się do Hanoweru na mszę do parafii, którą kieruje polski ksiądz. A Mirosław Szymkowiak spacerował po deptaku w centrum miasta i rozdawał autografy. Relaksował się też selekcjoner Paweł Janas, który drugi dzień z rzędu nie miał czasu, by spotkać się z dziennikarzami.
Piłkarze mają wolne, ale nie próżnuje dbający o ich podniebienia Tomasz Leśniak. "Na kolację przygotuję to, co zwykle. Będzie sporo ryb, warzyw, jakiś makaron. Polski kucharz i zdradził, że z bardziej wyszukanych potraw przyrządzał już łososia w ziołach, karmazyna, jagnięcinę i potrawkę z królika. "Bazujemy na kuchni włoskiej i śródziemnomorskiej" - dodał.
Dwóch piłkarzy miało też do Leśniaka prośbę o pospolite danie. "Powiedzieli, że są uzależnieni od barszczu czerwonego. Nie było problemu z jej zrealizowaniem" - zdradził kucharz.
Po kolacji piłkarze mają spotkać się we własnym gronie. Prezes PZPN Michał Listkiewicz poinformował, że na wieczór kadrowicze zaplanowali "burzę mózgów", bez trenerów i działaczy. "Przyszli do mnie Michał Żewłakow i Jacek Krzynówek, mówiąc w imieniu drużyny, że czują potrzebę rozmowy we własnym gronie. I takie spotkanie się odbędzie. Mam nadzieję, że po nim zawodnicy poinformują mnie, w czym możemy im jeszcze pomóc" - powiedział, dementując informacje niemieckiej prasy, że w polskiej kadrze doszło do buntu przeciw szkoleniowcowi. "Nic takiego nie miało miejsca" - dodał prezes PZPN.
Praca piłkarzy i trenera ma zostać oceniona po zakończeniu mistrzostw świata. Najpierw zrobi to Wydział Szkolenia, a później władze PZPN. "Ale na razie nie wolno tracić nadziei na awans. Po porażce z Ekwadorem, po której długo nie mogłem ochłonąć, są one mniejsze, ale dwa zwycięstwa pozwolą nam zagrać w 1/8 finału. Mam nadzieję, że w meczu z Niemcami polska drużyna zagra o wiele lepiej" - łudzi się Listkiewicz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|