Dziennik Gazeta Prawana logo

Janas zapowiada zmiany w kadrze na mecz z Niemcami

12 października 2007, 11:36
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Nie wiem, kto wymyślił historię o buncie piłkarzy. Nic takiego nie miało miejsca, trenujemy normalnie" - tak trener kadry Paweł Janas próbował uspokoić dziennikarzy na dzisiejszej konferencji prasowej, którą przerwał wreszcie irytujące milczenie po kompromitacji polskiej drużyny w meczu z Ekwadorem. Przeprosił kibiców za fatalną postawę piłkarzy i zapewnił, że w meczu ostatniej szansy z Niemcami dadzą z siebie o wiele więcej. Tym bardziej, że mają być poważne zmiany w pierwszej jedenastce!
"Informacje o moim zniknięciu były nieprawdziwe, zdenerwowały tylko moją rodzinę, która przyjechała do Niemiec, aby sprawdzić, co się ze mną dzieje. Uspokajam - nie zginąłem, jestem cały, zdrowy i do dyspozycji prasy" - ogłosił Janas po pierwszych pytaniach o rzekomy bunt piłkarzy po jego decyzjach o ustawieniu zawodników na mecz z Ekwadorem.

"Nie wiem, kto wymyślił ten konflikt. Nie ma żadnego sporu pomiędzy zawodnikami a trenerem reprezentacji"- dopingował trenera piłkarz Euzebiusz Smolarek i twardo zaatakował prasę: "To niemiecka prowokacja".

Na pytanie, czy mamy prawo do optymizmu przed meczem z Niemcami, Janas powiedział ogólnikowo, że zawsze trzeba być dobrej myśli. "Zdajemy sobie sprawę, że jeśli nie zdobędziemy punktu z Niemcami, to praktycznie możemy się pakować do domu" - wydusił przyciśnięty przez dziennikarzy.

Dziennikarze pytali o taktykę i ustawienie na środową walkę, ale odpowiedzi Janasa były krótkie i zdawkowe. Zapowiedział korekty w składzie i taktyce, ale nie podał żadnych konkretów. Na pytanie, czy jest możliwość, że nie zagra Mirosław Szymkowiak odpowiedział: "Tak, jest taka możliwość".

Mówiąc o spotkaniu z Ekwadorem przyznał, że popełnił kilka błędów. Przeprosił nawet kibiców, mówiąc, że to ich szkoda mu najbardziej. "Kibice na meczu z Ekwadorem stworzyli wspaniałą atmosferę,
doskonale nas dopingowali" - powiedział.

"Janosik" uważa, że piłkarze powoli wracają do "równowagi psychicznej" po przegranym meczu. W środę czeka ich mecz ostatniej szansy z Niemcami i na tym skupia się teraz kadra.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraHiszpania zdominowała Francję. Znamy pierwszego finalistę mistrzostw świata »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj