Szesnaście lat temu na mistrzostwach świata we Włoszech reprezentacja USA przegrała z Czechosłowacją 1:5. Dziś Amerykańscy piłkarze będą chcieli zrewanżować się za tamtą porażkę. O godz. 18 na stadionie Arena AufSchalke w Gelsenkirchen podopieczni Bruce'a Arena zmierzą się z Czechami.
"Przez szesnaście lat wiele się zmieniło w piłce nożnej. Wtedy nikt nam nie dawał szans. A teraz mamy w kadrze doświadczonych zawodników, występujących w silnych
klubach" - powiedział trener drużyny narodowej USA. Arena najbardziej obawia się dwumetrowego napastnika Jana Kollera. "Musimy zwrócić na niego szczególną uwagę. Za każdym razem, kiedy
będzie przy piłce, musimy mieć się na baczności. Czesi będą bardzo niebezpieczni przy rzutach rożnych" - mówi trener Amerykanów.
Największą niewiadomą w składzie Czechów jest napastnik Aston Villi Birmingham, Milan Baros, narzekający na kontuzję stawu skokowego. W ostatnich dniach prasa donosiła też o lekkich urazach trzech innych czeskich gwiazdorów - Tomasa Rosicky'ego, Pavla Nedveda oraz Tomasa Galaska. Ale szkoleniowiec reprezentacji USA jest przekonany, że w wszyscy oni pojawią się na boisku.
Największą niewiadomą w składzie Czechów jest napastnik Aston Villi Birmingham, Milan Baros, narzekający na kontuzję stawu skokowego. W ostatnich dniach prasa donosiła też o lekkich urazach trzech innych czeskich gwiazdorów - Tomasa Rosicky'ego, Pavla Nedveda oraz Tomasa Galaska. Ale szkoleniowiec reprezentacji USA jest przekonany, że w wszyscy oni pojawią się na boisku.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|