Gdzie jego honor?! Trener Paweł Janas mimo przegrania, w kompromitującym stylu, mundialu, nie chce podać się do dymisji. Winę zrzuca na piłkarzy, którzy siedzą w klubach, na ławkach i są w kiepskiej kondycji.
"Nie podam się do dymisji. Gramy jeszcze jeden mecz i nie zostawię drużyny" - buńczucznie zapowiada Paweł Janas. Trener, po mistrzostwach świata, wyśle raport do
PZPN i wtedy rozstrzygnie się jego przyszłość. On chce dalej prowadzić kadrę: "Wierzę, że z kilkoma młodymi zawodnikami można jeszcze coś osiągnąć".
Janas zrzuca winę na wszystkich, swoich błędów nie widzi. Mówi, że piłkarze nie są w dobrej kondycji, bo w klubach grzeją ławy. "Polska piłka jest na dnie. Nie ma szkolenia młodzieży, boiska są w fatalnym stanie. Jak więc mamy mieć dobrych piłkarzy" - pokrętnie tłumaczy się trener.
Okazuje się też, że Janas nie panował nad drużyną: "Wymieniłem tych graczy, którzy prosili mnie o zmianę, a nie tych, których chciałem zmienić."
Janas zrzuca winę na wszystkich, swoich błędów nie widzi. Mówi, że piłkarze nie są w dobrej kondycji, bo w klubach grzeją ławy. "Polska piłka jest na dnie. Nie ma szkolenia młodzieży, boiska są w fatalnym stanie. Jak więc mamy mieć dobrych piłkarzy" - pokrętnie tłumaczy się trener.
Okazuje się też, że Janas nie panował nad drużyną: "Wymieniłem tych graczy, którzy prosili mnie o zmianę, a nie tych, których chciałem zmienić."
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|