W meczu Anglia - Trynidad Tobago do 83. minuty pachniało sensacją. Ale w ostatnich siedmiu minutach Wyspiarze strzelili dwa gole. Najpierw bramkarza drużyny z Karaibów strzałem głową pokonał Peter Crouch. Chwilę później na 2:0 podwyższył Steven Gerrard. Po tym zwycięstwie Anglicy mają na swoim koncie 6 punktów i pewny awans do nastepnej fazy mistrzostw świata.
Mecz z animuszem rozpoczęli Anglicy. Wyspiarze szybko zapewnić sobie awans do 1/8 finału. Ale niespodziewanie aż do 83. minuty piłkarski "kopciuszek" dzielnie
przeciwstawiał się angielskiej drużynie. W samej końcówce piłkarze z Trynidadu opadli z sił. Rywale wykorzystali to bezlitośnie. W ostatnich minutach drużyna prowadzona przez Svena Gorana
Erikssona strzeliła dwa gole.
Już w drugiej minucie Shakę Hislopa strzałem z dystansu chciał zaskoczyć Jamie Caragher. Jednak bohater meczu ze Szwedami czujnie trwał na posterunku. Cztery minuty później z 20 metrów potężnie strzelił Frank Lampard, ale trafił wprost w bramkarza. Następnie na listę strzelców chciał wpisać się Peter Crouch. Bez powodzenia.
Anglicy nie mogli znaleźć recepty na broniących się na własnej połowie rywali. Próbowali zatem strzelać z dystansu. Ale uderzenia Lamparda i Gerrarda były zbyt słabe, by zaskoczyć bramkarza rywali.
W ostatnich dziesięciu minutach pierwszej połowy piłkarze z Karaibów zaatakowali śmielej. Najpierw w 36. minucie po błędzie angielskiego bramkarza, Paula Robinsona, z dwóch metrów chybił Stern John. Tuż przed końcem pierwszej części gry ten sam zawodnik znów miał dobrą okazję na strzelenie gola. Do szczęścia zabrakło mu niewiele, gdyż zmierzającą do bramki futbolówkę wybił sprzed linii bramkowej John Terry.
Po przerwie Anglicy praktycznie nie opuszczają połowy rywali. Dwie dobre okazje do zmiany wyniku miał Michael Owen. Obie zmarnował.
W drugiej połowie Anglicy wciąż nie potrafili sforsować obrony Trynidadu. Zmartwiony tą sytuacją trener Sven Goran Eriksson zdecydował się wpuścić na boisko Wayna Rooneya. Jednak i on nie był w stanie pokonać Shaki Hislopa.
Napór Anglików rósł z każdą minutą. Wreszcie w 83. minucie na listę strzelców wpisał się Peter Crouch. Angielski wielkolud wykorzystał idealne dośrodkowanie Davida Beckhama i głową umieścił piłkę w siatce. Drugiego gola Anglicy zdobyli już w doliczonym czasie gry. Na 2:0 podwyższył Steven Gerrard.
Anglia - Trynidad i Tobago 2:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Peter Crouch (83-głową), 2:0 Steven Gerrard (90+1).
Żółta kartka, Anglia: Frank Lampard. Trynidad i Tobago: Densill Theobald, Aurtis Whitley, Shaka Hislop, Cyd Grey, Kenwyne Jones.
Sędzia: Toru Kamikawa (Japonia). Widzów 41 000.
Anglia: Paul Robinson - Jamie Carragher (58. Aaron Lennon), Rio Ferdinand, John Terry, Ashley Cole - David Beckham, Steven Gerrard, Frank Lampard, Joe Cole (75. Stewart Downing) - Peter Crouch, Michael Owen (58. Wayne Rooney).
Trynidad i Tobago: Shaka Hislop - Cyd Grey, Sancho Brent, Dwight Yorke, Dennis Lawrence, Densill Theobald (86. Evans Wise) - Christopher Birchall, Carlos Edwards, Aurtis Whitley - Kenwyne Jones (70. Glen Cornell), John Stern
Już w drugiej minucie Shakę Hislopa strzałem z dystansu chciał zaskoczyć Jamie Caragher. Jednak bohater meczu ze Szwedami czujnie trwał na posterunku. Cztery minuty później z 20 metrów potężnie strzelił Frank Lampard, ale trafił wprost w bramkarza. Następnie na listę strzelców chciał wpisać się Peter Crouch. Bez powodzenia.
Anglicy nie mogli znaleźć recepty na broniących się na własnej połowie rywali. Próbowali zatem strzelać z dystansu. Ale uderzenia Lamparda i Gerrarda były zbyt słabe, by zaskoczyć bramkarza rywali.
W ostatnich dziesięciu minutach pierwszej połowy piłkarze z Karaibów zaatakowali śmielej. Najpierw w 36. minucie po błędzie angielskiego bramkarza, Paula Robinsona, z dwóch metrów chybił Stern John. Tuż przed końcem pierwszej części gry ten sam zawodnik znów miał dobrą okazję na strzelenie gola. Do szczęścia zabrakło mu niewiele, gdyż zmierzającą do bramki futbolówkę wybił sprzed linii bramkowej John Terry.
Po przerwie Anglicy praktycznie nie opuszczają połowy rywali. Dwie dobre okazje do zmiany wyniku miał Michael Owen. Obie zmarnował.
W drugiej połowie Anglicy wciąż nie potrafili sforsować obrony Trynidadu. Zmartwiony tą sytuacją trener Sven Goran Eriksson zdecydował się wpuścić na boisko Wayna Rooneya. Jednak i on nie był w stanie pokonać Shaki Hislopa.
Napór Anglików rósł z każdą minutą. Wreszcie w 83. minucie na listę strzelców wpisał się Peter Crouch. Angielski wielkolud wykorzystał idealne dośrodkowanie Davida Beckhama i głową umieścił piłkę w siatce. Drugiego gola Anglicy zdobyli już w doliczonym czasie gry. Na 2:0 podwyższył Steven Gerrard.
Anglia - Trynidad i Tobago 2:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Peter Crouch (83-głową), 2:0 Steven Gerrard (90+1).
Żółta kartka, Anglia: Frank Lampard. Trynidad i Tobago: Densill Theobald, Aurtis Whitley, Shaka Hislop, Cyd Grey, Kenwyne Jones.
Sędzia: Toru Kamikawa (Japonia). Widzów 41 000.
Anglia: Paul Robinson - Jamie Carragher (58. Aaron Lennon), Rio Ferdinand, John Terry, Ashley Cole - David Beckham, Steven Gerrard, Frank Lampard, Joe Cole (75. Stewart Downing) - Peter Crouch, Michael Owen (58. Wayne Rooney).
Trynidad i Tobago: Shaka Hislop - Cyd Grey, Sancho Brent, Dwight Yorke, Dennis Lawrence, Densill Theobald (86. Evans Wise) - Christopher Birchall, Carlos Edwards, Aurtis Whitley - Kenwyne Jones (70. Glen Cornell), John Stern
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|