Gorące przyjęcie biało-czerwonych na lotnisku Okęcie! Zamiast spodziewanych obelg piłkarze dostali brawa. Kibice ukarali tylko Michała Listkiewicza, szefa PZPN. Jak tylko pojawił się w wyjściu, usłyszał ogłuszający gwizd i skandowane: "Odejdź Listek, odejdź".
Pół tysiąca kibiców czekało na swoich ulubieńców. Od godz. 16, gdy wylądował samolot z kadrą, atmosfera gęstniała. Pojawiły się informacje, że zawodnicy
boją się agresji ze strony zawiedzionych fanów i wyjdą bokiem prosto do autokarów.
Minęło kilkadziesiąt minut i gdy rzecznik prasowy lotniska ogłosił, że nie będzie oficjalnego powitania, niektórzy kibice nie kryli wzburzenia. Posypały się nawet obelgi. Ale wtedy pojawili się oni!
"Jesteśmy z wami. Już za cztery lata Polska będzie mistrzem świata" - zaczęli skandować fani polskiej piłki i rzucili się po autografy. Na twarzach zawodników widać było ulgę. Chyba spodziewali się jednak - delikatnie mówiąc - zimnego przyjęcia.
Wśród witających pojawił się Andrzej Lepper. Wicepremier powiedział, że przyjechał na Okęcie tylko jako kibic, a nie przedstawiciel rządu. Ale o agentach BOR nie zapomniał...
Minęło kilkadziesiąt minut i gdy rzecznik prasowy lotniska ogłosił, że nie będzie oficjalnego powitania, niektórzy kibice nie kryli wzburzenia. Posypały się nawet obelgi. Ale wtedy pojawili się oni!
"Jesteśmy z wami. Już za cztery lata Polska będzie mistrzem świata" - zaczęli skandować fani polskiej piłki i rzucili się po autografy. Na twarzach zawodników widać było ulgę. Chyba spodziewali się jednak - delikatnie mówiąc - zimnego przyjęcia.
Wśród witających pojawił się Andrzej Lepper. Wicepremier powiedział, że przyjechał na Okęcie tylko jako kibic, a nie przedstawiciel rządu. Ale o agentach BOR nie zapomniał...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|