Przy lądowaniu na lotnisku w Quito towarzyszyły im dwa myśliwce. Zwyczaj ten jest zarezerwowany tylko dla najwyższych rangą gości zagranicznych. Na ziemi drużynę witały tysiące kibiców. Cały zespół wraz z trenerem Luisem Fernando Suarezem objechał w rundzie honorowej miasto.
Piłkarze nie spodziewali się aż tak gorącego przyjęcia. Większość z nich była zupełnie zaskoczona. Ale każdy z nich podkreślał, że była to wyjątkowa i
bardzo miła chwila w jego życiu. "Nie ma słów, aby wyrazić to, co teraz czujemy. Jesteśmy traktowani jak najwięksi bohaterowie, to wspaniałe" - powiedział kapitan ekwadorskiej jedenastki,
Ivan Hurtado.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|