Źle będzie wspominał wyprawę do Polski Celtic Glasgow. We wtorek goście ulegli w Warszawie Legii 0:1. W czwartek doznali kolejnej porażki. Tym razem w Krakowie musieli uznać wyższość Wisły.
Losy pojedynku były rozstrzygnięte po pierwszej połowie. Już w piątej minucie meczu do bramki rywali trafił Paweł Kryszałowicz. Pomógł mu Jean Paulista. To
Brazylijczyk wbiegł z piłką w pole karne Celticu i minął slalomem szkockich obrońców. Wyłożył piłkę jak na tacy "Kryszałowi", a ten już nie miał problemów ze skierowaniem jej do
siatki. Drugiego gola dla Wisły zdobył Jacob Burns. Australijczyk popisał się pięknym uderzeniem z ponad 16 metrów w 30. minucie.
W drugiej połowie bramki już nie padły. Jedyną atrakcją było pojawienie się w jej końcówce na boisku Macieja Żurawskiego. Kibice Wisły nie zapomnieli o swoim idolu, który od roku reprezentuje Celtów i przywitali go owacjami. "Żuraw" na obiektach Wisły pojawił się, jako pierwszy z piłkarzy Celtiku, już trzy godziny przed meczem. Zrelaksowany i uśmiechnięty szybko schował się do szatni. Tam długo rozmawiał z dawnymi kolegami z drużyny.
Oba mecze miały znaczenie tylko prestiżowe i treningowe. Dla trenerów Legii i Wisły pojedynek ze Szkotami był okazją do sprawdzenia, ile warci są piłkarze, którzy dołączyli do zespołów po sezonie.
W drugiej połowie bramki już nie padły. Jedyną atrakcją było pojawienie się w jej końcówce na boisku Macieja Żurawskiego. Kibice Wisły nie zapomnieli o swoim idolu, który od roku reprezentuje Celtów i przywitali go owacjami. "Żuraw" na obiektach Wisły pojawił się, jako pierwszy z piłkarzy Celtiku, już trzy godziny przed meczem. Zrelaksowany i uśmiechnięty szybko schował się do szatni. Tam długo rozmawiał z dawnymi kolegami z drużyny.
Oba mecze miały znaczenie tylko prestiżowe i treningowe. Dla trenerów Legii i Wisły pojedynek ze Szkotami był okazją do sprawdzenia, ile warci są piłkarze, którzy dołączyli do zespołów po sezonie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|