W Portugalii już wiedzą, kto jest winny porażki ich zespołu w półfinałowym meczu mistrzostw świata z Francją. Kibice i dziennikarze z tego kraju uważają, że rzut karny przesądzający o porażce sędzia "trójkolorowym" podarował. "Zasłużyliśmy na wygraną. Niestety, zwycięstwo przypadło sędziemu, a nie Portugalii" - mówili kibice, którzy oglądali mecz w parku w Lizbonie.
"Zabrakło nam szczęścia" - skwitował mecz słynny portugalski napastnik Eusebio. To on poprowadził drużynę do poprzedniego sukcesu na mundialu - trzeciego miejsca w
1966 roku.
"Portugalia nigdy was nie zapomni" - głosi nagłówek największego dziennika sportowego "A Bola". W innej gazecie umieszczono zdjęcie bramkarza Ricardo, który dotknął piłkę przy rzucie karnym Zinedine'a Zidane'a, ale nie zdołał zapobiec utracie gola.
"Okradli dzieciaka" - tak gazeta "O Jogo" zatytułowała artykuł opatrzony zdjęciem płaczącego napastnika Cristiano Ronaldo. Gazeta odniosła się do sytuacji, w której sędzia Jorge Larriondo nie przyznał karnego za faul na zawodniku Manchesteru United.
"Nigdy nie byliśmy tak blisko finału mistrzostw świata, nawet w 1966 roku. Występ w decydującym meczu był możliwy. Nie byliśmy gorszą drużyną" - oceniają dziennikarze "A Boli".
"Po raz kolejny mecz zakończył się niesprawiedliwie. Nie jest to wielkie pocieszenie, ale tym razem rzeczywiście jesteśmy moralnymi zwycięzcami" - ocenił w komentarzu redakcyjnym dziennikarz "Diario de Noricias".
W sobotę Portugalia zagra o trzecie miejsce z Niemcami.
"Portugalia nigdy was nie zapomni" - głosi nagłówek największego dziennika sportowego "A Bola". W innej gazecie umieszczono zdjęcie bramkarza Ricardo, który dotknął piłkę przy rzucie karnym Zinedine'a Zidane'a, ale nie zdołał zapobiec utracie gola.
"Okradli dzieciaka" - tak gazeta "O Jogo" zatytułowała artykuł opatrzony zdjęciem płaczącego napastnika Cristiano Ronaldo. Gazeta odniosła się do sytuacji, w której sędzia Jorge Larriondo nie przyznał karnego za faul na zawodniku Manchesteru United.
"Nigdy nie byliśmy tak blisko finału mistrzostw świata, nawet w 1966 roku. Występ w decydującym meczu był możliwy. Nie byliśmy gorszą drużyną" - oceniają dziennikarze "A Boli".
"Po raz kolejny mecz zakończył się niesprawiedliwie. Nie jest to wielkie pocieszenie, ale tym razem rzeczywiście jesteśmy moralnymi zwycięzcami" - ocenił w komentarzu redakcyjnym dziennikarz "Diario de Noricias".
W sobotę Portugalia zagra o trzecie miejsce z Niemcami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|