W cieple Pucharu Świata i zwycięskich piłkarzy grzał się pierwszy garnitur polityków. Na Azzurrich czekał przed swoją siedzibą premier Romano Prodi. Zażartował, że mistrzowie świata na pewno nie spodziewali się, iż najtrudniejsze w mistrzostwach będzie dla nich... dotarcie do domu. Potem podziękował im za "przywrócenie włoskiemu futbolowi godności" - mocno nadwątlonej przez ostatnie afery korupcyjne.

Wreszcie piłkarze ruszyli w miasto. Otwarty autokar ze sportowcami momentami nie mógł się przebić przez morze kibiców. Wreszcie dotarł na teren antycznego stadionu Circus Maximus, gdzie od wielu godzin na sportowców czekali najwierniejsi fani. Wieczne miasto czekała kolejna bezsenna noc...