W cieple Pucharu Świata i zwycięskich piłkarzy grzał się pierwszy garnitur polityków. Na Azzurrich czekał przed swoją siedzibą premier Romano Prodi. Zażartował, że mistrzowie świata na pewno nie spodziewali się, iż najtrudniejsze w mistrzostwach będzie dla nich... dotarcie do domu. Potem podziękował im za "przywrócenie włoskiemu futbolowi godności" - mocno nadwątlonej przez ostatnie afery korupcyjne.
Wreszcie piłkarze ruszyli w miasto. Otwarty autokar ze sportowcami momentami nie mógł się przebić przez morze kibiców. Wreszcie dotarł na teren antycznego stadionu Circus Maximus, gdzie od wielu godzin na sportowców czekali najwierniejsi fani. Wieczne miasto czekała kolejna bezsenna noc...
Czy i my doczekamy kiedyś takiej euforii? Ponad milion rzymian witał włoskich piłkarzy wracających z Berlina po zwycięstwie w piłkarskich mistrzostwach świata. Jak cesarze wracający ze zwycięskich podbojów sportowcy dwie godziny wjeżdżali do stolicy Włoch wśród wiwatujących tłumów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Reklama
Reklama
Reklama