Ensar Arifović, napastnik z Bośni, to pierwszy w 98-letniej historii Łódzkiego Klubu Sportowego muzułmanin. Pozyskany niedawno piłkarz nie kryje, że zgodnie z nakazami swojej wiary modli się do Allaha, czyta Koran - świętą księgę islamu oraz nie spożywa wieprzowiny ani alkoholu.
"Jak jest wieprzowina na stołówce, to jej nie jem. A alkoholu piłkarze i tak nie mogą pić" - tłumaczy Arifović. "Gorzej jest z modlitwą. Jak jestem w Bośni, to
wszystkich wiernych do modłów nawołuje muezin (kapłan). Są one odprawiane pięć razy dziennie. W Polsce często w godzinach modlitw mam trening. Nadrabiam to później i modlę się po cichu" -
zapewnia piłkarz.
Arifović twierdzi, że nie jest łatwo pogodzić tradycje islamu z trybem życia piłkarza. Jednym z najważniejszych świąt jest rozpoczynający się we wrześniu ramadan. Allah miał wtedy objawić pierwsze wersety Koranu. Przez miesiąc obowiązuje m.in. zakaz jedzenia, picia wszelkich płynów, palenia i seksu.
"Gdybym przez miesiąc nie jadł i nie pił, to padłbym na murawie. A futbol to moja praca. Dopiero jak wracam do domu, mam szansę wypełnić nakazy wiary" - wyznaje piłkarz.
Arifović twierdzi, że nie jest łatwo pogodzić tradycje islamu z trybem życia piłkarza. Jednym z najważniejszych świąt jest rozpoczynający się we wrześniu ramadan. Allah miał wtedy objawić pierwsze wersety Koranu. Przez miesiąc obowiązuje m.in. zakaz jedzenia, picia wszelkich płynów, palenia i seksu.
"Gdybym przez miesiąc nie jadł i nie pił, to padłbym na murawie. A futbol to moja praca. Dopiero jak wracam do domu, mam szansę wypełnić nakazy wiary" - wyznaje piłkarz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|