Jerzy Dudek chwali policję. Dzięki skutecznej akcji stróżów prawa z Liverpoolu, polski bramkarz odzyskał pamiątki piłkarskie skradzione z jego domu. "Paru rzeczy brakuje. Ale te najcenniejsze, jak medal za wygranie Ligi Mistrzów wróciły na swoje miejsce" - cieszy się Dudek.
"W pierwszej kolejności pragnę podziękować tutejszej policji, która wykazała się profesjonalizmem, odzyskując większość ze skradzionych przedmiotów. Policja
pomogła mi także w trudnych chwilach, ponieważ świadomość, że ktoś obcy był w moim domu i wyniósł sporo rzeczy nie była przyjemna" – powiedział nasz bramkarz.
"Dudzio" dziękuje także gazecie "Liverpool Echo", która bardzo dużo pisała o całej sprawie i zdaniem naszego golkipera przyczyniła się do odzyskania jego pamiątek. "Jeśli mam być szczery, to nie sądziłem, że odzyskam skradzione rzeczy. Wróciłem z wakacji i w moim domu zobaczyłem totalny bałagan. Pomyślałem wtedy, że na zawsze je straciłem. To były dla mnie bardzo trudne chwile" - zwierza się piłkarz Liverpoolu.
Dudek ze skradzionych rzeczy nie odzyskał jeszcze zegarków i koszulki, w której wywalczył Puchar Ligi Angielskiej. "Słyszałem nawet historię, że ktoś próbował sprzedać ją w pubie" - mówi Polak.
Nasz bramkarz dziękuje także kibicom. "Fani wspierali mnie i moją rodzinę i oferowali pomoc w odnalezieniu skradzionych rzeczy. Ten fakt świadczy o tym, jak silnie związani są z tym klubem i zawodnikami" - zakończył Dudek.
"Dudzio" dziękuje także gazecie "Liverpool Echo", która bardzo dużo pisała o całej sprawie i zdaniem naszego golkipera przyczyniła się do odzyskania jego pamiątek. "Jeśli mam być szczery, to nie sądziłem, że odzyskam skradzione rzeczy. Wróciłem z wakacji i w moim domu zobaczyłem totalny bałagan. Pomyślałem wtedy, że na zawsze je straciłem. To były dla mnie bardzo trudne chwile" - zwierza się piłkarz Liverpoolu.
Dudek ze skradzionych rzeczy nie odzyskał jeszcze zegarków i koszulki, w której wywalczył Puchar Ligi Angielskiej. "Słyszałem nawet historię, że ktoś próbował sprzedać ją w pubie" - mówi Polak.
Nasz bramkarz dziękuje także kibicom. "Fani wspierali mnie i moją rodzinę i oferowali pomoc w odnalezieniu skradzionych rzeczy. Ten fakt świadczy o tym, jak silnie związani są z tym klubem i zawodnikami" - zakończył Dudek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
Zobacz
|