Przed sezonem 2006/2007 ciekawe transfery w naszej ekstraklasie można policzyć na palcach jednej ręki. Było ich dosłownie... pięć.
"Legia i Wisła postawiły na piłkarzy nieznanych - takich jak Elton, Thwaite, czy Radović. Inni - na doświadczenie: ŁKS zatrudnił Hajtę, a Dyskobolia Świerczewskiego" - wymienia menedżer Mariusz Piekarski.
Menedżerowie byli w tym roku wyjątkowo bierni i mało wymagający. Powód? Polskie kluby niechętnie sięgają do kieszeni. A jeśli już - to po drobne. Najdroższym nabytkiem polskich zespołów okazał się Radović, za którego warszawska Legia zapłaciła 800 tys. euro. Inne kluby nie były tak hojne. "Nie mamy ani złotówki na transfery" - tłumaczy "Faktowi" prezes Wisły Płock, Krzysztof Dmoszyński.