DZIENNIK dotarł do dokumentów, z których wynika, że Apoloniusz Tajner, obecny prezes PZN, działał na szkodę Polskiego Związku Narciarskiego. Według gazety, Tajner pokazał związkowi umowę z Maxdatą na 60 tys. zł, podczas gdy - według innego, tajnego porozumienia - wziął 100 tys. euro.
Jak wynika z dokumentów, Tajner nie przekazywał związkowi większości pieniędzy, które dostał od firmy Maxdata. Cała forsa za reklamy tej firmy na kombinezonach Małysza czy gadżetach, które nosił, trafiała do kieszeni Tajnera. Według prawa, wszystkie pieniądze za reklamy powinny trafiać najpierw na konta związku narciarskiego.
Tajner odpiera te zarzuty. Twierdzi, że wszystkie umowy były ciche i dżentelmeńskie, bo nie było wtedy prawa, które by regulowało jakiekolwiek kontrakty ze sponsorami. Te przepisy powstały teraz, gdy umowy zostały dawno zawarte. Tajner nie widzi w tym niczego złego.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|