Jak wynika z dokumentów, Tajner nie przekazywał związkowi większości pieniędzy, które dostał od firmy Maxdata. Cała forsa za reklamy tej firmy na kombinezonach Małysza czy gadżetach, które nosił, trafiała do kieszeni Tajnera. Według prawa, wszystkie pieniądze za reklamy powinny trafiać najpierw na konta związku narciarskiego.
Tajner odpiera te zarzuty. Twierdzi, że wszystkie umowy były ciche i dżentelmeńskie, bo nie było wtedy prawa, które by regulowało jakiekolwiek kontrakty ze sponsorami. Te przepisy powstały teraz, gdy umowy zostały dawno zawarte. Tajner nie widzi w tym niczego złego.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.