Z pisma ZDK wynika, że do 31 sierpnia Michał Listkiewicz i jego współpracownicy muszą spakować swoje rzeczy do kartonu i zabrać je z ul. Miodowej. W PZPN wszyscy są zaskoczeni. Według działaczy, lokale przy ul. Miodowej związek zajmuje zgodnie z prawem. Ma na wszystko umowy najmu, przewidujące trzymiesięczny okres wypowiedzenia. "Nie wiem na jakiej podstawie Zarząd Domów Komunalnych wysłał nam to wezwanie. Te działania są dla nas zaskakujące i niezrozumiałe" - mówi jeden z pracowników związku.
Zmasowany atak na PZPN trwa. Najpierw do siedziby związku weszli kontrolerzy z Ministerstwa Finansów i Ministerstwa Sportu. Potem po ujawnienu afery biletowej działaniami sterników polskiej piłki zajęła się prokuratura i Agencja Bezpieczęństwa Wewnętrznego. Ale to nie koniec kłopotów. Gwoździem do trumny może okazać się nakaz eksmisji.