Dziennik Gazeta Prawana logo

Trener pływaków: To były udane mistrzostwa

13 października 2007, 16:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
"Mamy osiem medali, 13 rekordów Polski, dziewiętnaście rekordów życiowych, 17 miejsc w finałach. Jesteśmy zadowoleni" - cieszył się Paweł Słomiński. Trener reprezentacji Polski w pływaniu przed mistrzostwami Europy zapowiadał, że jego podopieczni przywiozą z Budapesztu worek medali. Jak widać, wiedział co mówi.

Zdaniem Słomińskiego zawody w Budapeszcie były bardzo udane.Trener był bardzo zadowolony z występu swoich zawodników. Zwłaszcza Otylii Jędrzejczak. "Popłynęła swoje. Znowu imponowała rozwagą. Gdyby trzy miesiące temu ktoś mnie zapytał, jak będą w Budapeszcie wyglądały finały Otylii, to nie potrafiłbym odpowiedzieć" - powiedział Słomiński.

Okazało się, że w sobotę do polskiej ekipy i samej Jędrzejczak pretensje miała komisja antydopingowa. Chodziło o to, że Otylia poszła do toalety między wyścigami. "Teoretycznie powinna załatwić się do próbówki, a przez cały czas powinien przy niej być człowiek, który pilnuje ją od wyjścia z wody. Ale ta kobieta się gdzieś zagubiła, Otylia musiała się przygotować do następnego startu i nie miała czasu szukać członków komisji antydopingowej. Ale wyjaśniliśmy wszystko FINA, przepisy dopuszczają taką możliwość. Otylia po drugim wyścigu przeszła wszystkie testy i wszystko jest w porządku" - tłumaczył szkoleniowiec.

Przed mistrzostwami trener zapowiadał, że realna liczba medali dla polskiej reprezentacji w ME to siedem-dziesięć krążków. "W przypadku kilku konkurencji mamy niedosyt, musimy się zastanowić co poszło nie tak. To są na przykład żabkarki i grzbieciści. Trzeba szukać przyczyn dlatego paru zawodników nie poprawiło wyników z mistrzostw Polski, nie popłynęło życiówek" - stwierdził trener.

Życiówki nie zrobił chociażby Paweł Korzeniowski, a zapowiadał atak na rekord świata. "Wolałbym, żeby on bardziej poświęcił się treningowi i przygotowaniu niż mówieniu o biciu rekordów świata, to wtedy będziemy spokojni. W jego przypadku chyba lepiej skoncentrować się na 200 metrów delfinem i mieć pewność sukcesów niż rozmienić się na drobne. Może przyjdzie czas na 400 metrów kraulem, ale jeśli tak, to sprawa przyszłości" - zakończył Słomiński.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKoncertowa gra Świątek. Zmiotła Pliskovą z Wimbledonu »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj