Okazało się, że bieganie nie jest najmocniejszą stroną mistrza chodu, nawet jeśli rywalami są amatorzy. Szef sportu TVP zajął dopiero siódme miejsce w swojej serii,
przegrywając ze zwycięzcą (2.05,47) ponad 20 sekund. Być może Korzeniowski liczył w Goeteborgu na wsparcie swoich podwładnych, bo do rywalizacji zostali złoszeni także m.in. Przemysław
Babiarz i Maciej Kurzajewski.
Jednak obaj nie pomogli swojemu szefowi. Organizatorzy przydzielili ich do innej serii. Pogromcą "Korzenia" oraz wszystkich dziennikarzy w Europie został skromny
Islandczyk Sigurbjoern Arni Arngriusson. "Latem komentuję lekką atletykę dla telewizji, a zimą dorabiam jako nauczyciel wuefu na Uniwersytecie w Rejkjaviku. Tak dokładnie pracuję w
jego filii w miejscowości Laugarvatn, która liczy... 230 mieszkańców" - mówi mistrz Europy dziennikarzy.