Dziennik Gazeta Prawana logo

Marek Plawgo: Ten medal to cud

13 października 2007, 16:51
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
"Po finale mogę tylko iść do kościoła i Bogu dziękować, bo to wielki, wielki cud" - mówi Marek Plawgo. Podczas lekkoatletycznych mistrzostw Europy w Goeteborgu Polak zdobył srebrny medal w biegu na 400 m przez płotki. A jeszcze w kwietniu leżał na stole operacyjnym.

Plawgo z kontuzjami boryka się od pięciu lat. Od 2001 roku zawsze mu coś dolegało. Jego staw skokowy był w opłakanym stanie. "Miałem pęknięcie kości łódkowej. W Polsce nie mogłem doczekać się odpowiedniej pomocy. 12 kwietnia, tu w Goeteborgu, kilometr od tego stadionu, szwedzki chirurg Leif Svaerd opiekujący się na co dzień piłkarską reprezentacją Anglii wreszcie doprowadził moją stopę do porządku" - opowiada Plawgo.

Ten lekarz wyleczył ścięgna Achillesa, stawy skokowe i kolanowe sławnych sportowców, m.in. Davida Beckhama, Wayne'a Rooneya, Kajsy Bergqvist, Christiana Olssona. "Myślałem, że rehabilitacja będzie trwała dwa miesiące i stracę kolejny sezon. Ale już po trzech tygodniach mogłem wznowić treningi" - mówi Polak. Za operację zapłacił Polski Związek Lekkiej Atletyki i klub Warszawianka. Plawgo sam zapłacił za przelot i pobyt w Goeteborgu. "Przed startem byłem na konsultacji u Svaerda. Znalazł jeszcze małą narośl na kości. Trzeba ją będzie usunąć, ale to już po sezonie" - planuje nasz lekkoatleta.

"Nie chciałbym więcej przeżyć takiej nerwówki, jaką miałem przed mistrzostwami. O tym wiemy tylko ja, moja rodzina i trener. To co stało się w tym roku jest absolutną niespodzianką. Po trzech miesiącach przygotowań zdobywam srebrny medal. Po udanym pierwszym biegu w środę i dzisiejszym finale, mogę tylko iść do kościoła i Bogu dziękować, bo to wielki, wielki cud" - kończy Plawgo.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraMajchrzak pożegnał się z Wimbledonem. Odpadł po pięciosetowym horrorze »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj