Świeniewicz, gdy informowała o tym, że spodziewa się dziecka, zapowiedziała, że teraz będzie mieć czas, by jeszcze bardziej zaangażować się w siatkówkę. Nie jako zawodniczka, ale jako manager. Komentowała występy naszych siatkarzy w czasie Ligi Światowej, a teraz przyjechała na Grand Prix do Bydgoszczy, by dopingować reprezentacyjne koleżanki. Jednak to, jak została potraktowana to dla niej szok!
"Omijano mnie szerokim łukiem" - powiedziała "Faktowi" zszokowana siatkarka. Trener Andrzej Niemczyk nie zauważał zawodniczki, którą jeszcze niedawno nosił na rękach. Czy to dlatego, że wbrew sugestiom, nie przerwała ciąży, tylko wybrała przerwę w karierze? "Było mi przykro, gdy podczas śniadania, włoski trener podszedł do mnie, porozmawiał i pogratulował spodziewanych narodzin, a z polskiej ekipy nikt nawet się nie przywitał" - dodała nasza zawodniczka.
Pani Dorota na każdym kroku podkreśla, że nie zamierza rezygnować z siatkówki. Gra w nią już od 20 lat i chciałaby jeszcze pograć. "Chcę zagrać na olimpiadzie w Pekinie i zdobyć tam medal" - zapewnia. Czy jednak trenerzy pozwolą jej wrócić do kadry? Podobno kontakty zawodniczek ze Świeniewicz mają być ograniczone. Najlepsza siatkarka Europy ubiegłego roku zapewnia, że jeżeli nie jest potrzebna - to usunie się w cień. Dobro drużyny jest dla niej najważniejsze!