"Wreszcie się doczekałem" - cieszył się Matusiak, który wraz z Gargułą walnie przyczynił się do sukcesów bełchatowian. Obaj dostali powołania na mecze z Finlandią oraz Serbią 2 i 6 września wraz z pięcioma innymi zawodnikami, grającymi w polskiej lidze.
Wygląda na to, że Beenhakker powoli przebudowuje reprezentację Polski. Jeszcze nie odstawił starych, wypalonych kadrowiczów, ale dodał trochę świeżej krwi - poza duetem z
Bełchatowa w kadrze znalazło się miejsce dla Marcina Wasilewskiego z Lecha Poznań, Pawła Golańskiego z Kolportera Kielce i Jakuba Błaszczykowskiego z Wisły Kraków.
"Szok! Szok! Szok!" - cieszył się Garguła. "To jest najlepsza wiadomość, jaką w życiu dostałem. Ale szczerze mówiąc, uwierzę dopiero wtedy, kiedy
przyjadę na zgrupowanie i nikt mnie nie przegoni. Jak pobiorę sprzęt, jak podpiszę jakąś listę, wtedy może to do mnie dotrze. Na razie aż trudno mi wyrazić zaskoczenie. Przecież długo
byłem kontuzjowany, dopiero dochodzę do formy, a tymczasem od razu powołanie. I to w dodatku na ważne mecze! Przecież spotkanie z Finlandią to już walka o punkty!" - opowiadał.
"A ja się spodziewałem powołania. Trąbiło się o nim na prawo i lewo. Jak zostałem oficjalnie poinformowany o nominacji, poczułem radość i ulgę" - stwierdził Radosław
Matusiak. A że jest niezwykle pewny siebie, to jeszcze dodał: "Nie mówię, że zbawię tę kadrę, ale wydaje mi się, że mogę coś do niej wnieść. Fajnie, że powołanie
dostał też Łukasz Garguła. We dwóch będzie raźniej".
Z kolei Wasilewski tak jest przejęty grą w kadrze, że w telefonie nastawił melodię „Polska, biało-czerwoni”. Śpiewy kibiców nagrał, będąc na trybunach. Tym
razem ma szansę wyjść na boisko. "Mówiąc szczerze, jestem lekko zaskoczony. Mimo że strzelam gole, trochę mi jeszcze brakuje do optymalnej dyspozycji, to nie jest jeszcze
to" - przyznał szczerze Wasilewski. "Ale z powołania się bardzo cieszę, zwłaszcza że to będzie mój pierwszy kontakt z nowym trenerem" - dodał.
"Dobrze, że jest wreszcie wielu piłkarzy z naszej ekstraklasy. To jest dobra liga, trzeba w niej walczyć, dawać z siebie wszystko. W końcu ktoś to docenił" - cieszył się
Paweł Golański, którego wieść o powołaniu zastała w… szpitalu. W meczu z Wisłą Kraków tak mocno oberwał piłką, że stracił dech i długo leżał na
murawie. "Mam obite żebra. To chyba nic poważnego. A nawet jakby było, to na kadrę i tak bym przyjechał!" - zapewnia zawodnik.
Z kadry, po meczu z Danią, wypadli Seweryn Gancarczyk i Damian Gorawski (już na stałe), a także Bartosz Bosacki oraz Marek Saganowski (być może chwilowo). Nie zostali odstrzeleni ci,
którzy nie grają w zachodnich klubach - Beenhakker powołał Tomasza Frankowskiego, Ireneusza Jelenia, Mariusza Jopa i Sebastiana Milę.