Wiśle, która zremisowała w Wiedniu z Mattersburgiem 1:1, do awansu wystarczy wynik 0:0. "Nie wyjdziemy na boisko z nastawieniem na obronę korzystnego wyniku z
Austrii" - zapewnia jednak trener krakowskich piłkarzy Dan Petrescu. "Myślę, że odkąd jestem trenerem Wisły, nigdy nie graliśmy defensywnie. Kiedy tak się gra, to się
przegrywa. Jednak w piłce nie tylko chodzi o to, aby atakować czy bronić, tylko by znaleźć dobry balans między tymi elementami. Gdybyśmy zdecydowali się na grę na 0:0, nie mielibyśmy
szans" - powiedział Petrescu.
W dzisiejszym spotkaniu nie będzie mógł zagrać Jacob Burns (czerwona karta w pierwszym meczu), ale nie martwi to trenera krakowskiej drużyny. "W klubie jest wielu
zawodników i trzeba dać im szansę" - powiedział Petrescu. Spotkanie w Krakowie rozpocznie się o godz. 20.30.
W drużynie z Płocka nikt nie pauzuje za kartki. Jednak sen z powiek trenerowi Josefowi Csaplarowi spędzają kontuzje podstawowych piłkarzy. Pawłowi Sobczakowi po meczu z Pogonią Szczecin
założono na twarzy pięć szwów, ale już we wtorek uczestniczył w zajęciach. Nie wiadomo, czy będzie mógł zagrać Żarko Belada, który leczy kontuzję i nie
jest w pełni sił. Na wtorkowym treningu zderzyli się głowami Marco Colakovic i Paweł Magdoń. Ten pierwszy został zniesiony z boiska i ma lekką kontuzję.
Odmienne nastroje panują w zespole rywali. "Jesteśmy wszyscy w komplecie i chyba nie muszę dodawać, że przyjeżdżamy po zwycięstwo, mamy bojowe nastroje" - chełpił się trener Ukraińców Semen Altman. "Ostatni raz w czołówce europejskiej byliśmy przed 10 laty, po wyeliminowaniu innej polskiej drużyny, Widzewa Łódź. Mamy nadzieję, że teraz też nam się uda wywalczyć awans" - dodał szkoleniowiec z Odessy.
Spotkanie w Płocku rozpocznie sie o godz. 17.30.