Napastnik Korony Kielce Marcin Klatt nie pojechał z zespołem do Szczecina na sobotni mecz z Pogonią. W nocy tak szarżował swoim Peugeotem 307, że wypadł z jezdni i zatrzymał się na płocie. Piłkarz zostawił auto i uciekł. Na policję zgłosił się dopiero rano.
Badanie wykazało promil alkoholu we krwi. Zawodnik tłumaczy, że jak wrócił do domu, to z nerwów wypił dwa piwka. Teraz sprawę zbadają biegli. Fachowcy ocenią czy
21-letni zawodnik rzeczywiście pił rano, czy też kilka godzin wcześniej.
Wiesław Tkaczuk, prezes Korony Kielce, zapowiedział, że klub wyda oficjalne oświadczenie dopiero po szczegółowym zbadaniu sprawy. "Chcemy dokładnie poznać wszystkie fakty.
Po rozmowie z zawodnikiem i policją zajmiemy stanowisko" - zapowiedział prezes.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|