Piosenkarka Dorota "Doda" Rabaczewska tak dopingowała z trybun swojego męża Radosława Majdana, że ten powstrzymał Wisłę Kraków. Ale nic w tym dziwnego w końcu wokalistka zespołu Virgin ma donośny głos i sporo pary w płucach.
"Doda" nie oszczędzała gardła. Głośno zagrzewała swojego Radzia do gry. Bramkarz Pogoni słysząć piski swojej pięknej żony bronił jak
natchniony. Co chwila wygrywał pojedynki z zawodnikami Wisły. W efekcie Pogoń Szczecin zremisowała z drużyna z pod Wawelu 0:0.
Majdan był w niedzielne popołudnie w kapitalnej dyspozycji. To dzięki niemu portowcy wywieźli spod Wawelu cenny punkt. Nic dziwnego, że po meczu był w wyśmienitym nastroj. Jeszcze w poprzednim sezonie bronił bramki Wisły, a dziś przyjechał do Krakowa i zagrał na nosie swojemu byłemu trenerowi, który go skreślił. "Udowodniłem Danowi Petrescu, że za wcześnie się mnie pozbył" - cieszył się po meczu Majdan.
Majdan był w niedzielne popołudnie w kapitalnej dyspozycji. To dzięki niemu portowcy wywieźli spod Wawelu cenny punkt. Nic dziwnego, że po meczu był w wyśmienitym nastroj. Jeszcze w poprzednim sezonie bronił bramki Wisły, a dziś przyjechał do Krakowa i zagrał na nosie swojemu byłemu trenerowi, który go skreślił. "Udowodniłem Danowi Petrescu, że za wcześnie się mnie pozbył" - cieszył się po meczu Majdan.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|