Prezes Michał Listkiewicz zdradził, że selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker pracuje za darmo. Nic więc dziwnego, że nie potrafi poprowadzić swoich piłkarzy do zwycięstwa. Jaka płaca, taka praca.
Holender, mimo że od dwóch miesięcy jest oficjalnie trenerem polskiej kadry, nie dostał na razie ani złotówki. Kilka dni temu pojawiły się w mediach informacje, że Beenhakker nie podpisał wciąż umowy z PZPN, bo nie ma pozwolenia na pracę w Polsce. "Nie chcieliśmy łamać przepisów i zatrudniać Beenhakkera na czarno. Dlatego na razie nie pobiera wynagrodzenia, a prowadzi reprezentację na zasadzie dżentelmeńskiej umowy. Można powiedzieć, że jako wolontariusz" - wyjaśniał dziś na konferencji prezes Michał Listkiewicz.
Jak zapewniają władze związku, sytuacja Holendra ma się już niedługo zmienić. Szef departamentu prawnego PZPN powiedział, że złożył już jego dokumenty do urzędu pracy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|