Chyba najbardziej znanym wypadkiem na wyścigach Formuły 1 była kraksa Niki Laudy w 1976 roku na torze w niemieckim Nurburgring. Lauda wypadł z trasy, uderzył w bandę i wpadł pod bolid Bretta Lungera. Ferrari Austriaka stanęło w płomieniach, a kierowca zaczął się palić we wraku. Ciężko poparzony zapadł w śpiączkę. Cudem przeżył i wrócił do zdrowia, choć przeszedł wiele operacji.
Dziś na całym torze w pogotowiu jest wiele ekip gaśniczych - jeden wyścig Formuły 1 zabezpiecza ponad 500 osób! Poza tym bolidy są już budowane z niepalnych włókien węglowych. Także kombinezony zawodników wytrzymują nawet do pół minuty w płomieniach. A to wystarczająco dużo czasu, by ratownicy ugasili płonące paliwo.