Zbyt duży ciężar trafił na jego barki. Ucieka więc przed korupcją w swoim związku, ucieka przed fatalną grą piłkarzy reprezentacji w Niemczech i eliminacjach do mistrzostw Europy. Choć za chwilę spotkanie z władzami z UEFA, Listkiewicz może chcieć uciec wcześniej. Mediom zapowiada tę decyzję od kilku dni, twierdząc, że... to polecenie jego żony.
"Kazała mi wybierać. Albo PZPN, albo ona. Jesteśmy po prostu bardzo wykończeni. Pobito mi syna, zbezczeszczono grób matki" - żali się prezes. Mówi, że jego prywatne życie legło w gruzach. Do tego po słowach Zbigniewa Ziobry, że "prokurator stoi u drzwi związku", po plecach spływa mu zimny pot. O ucieczce myślą kolejni działacze. Jeden z nich Krzysztof Perek zwiał do Stanów...
Nie wiadomo, kto będzie nowym prezesem. Takiego bękarta jak PZPN nikt nie będzie chciał wziąć pod swoje skrzydła, zanim ten nie przejdzie konkretnej kuracji oczyszczającej. Wspominani Engel i Nowak albo zarzekają się, że nie chcą się podjąć tego zadania, albo milczą. Sam Eugeniusz Nowak jest już zresztą zamieszany w jedno śledztwo dotyczące korupcji we wrocławskim oddziale PZPN.
Legendarny bramkarz i niestrudzony bojownik o "czystość" polskiej piłki Jan Tomaszewski daje rozsądną radę: dajcie tu nowych ludzi!