Engela rozpiera ambicja. Poza tym nie ma kompleksów wobec obecnego trenera kadry, Leo Beenhakkera. Nie interesuje go rządzenie PZPN-em. I nic dziwnego, bo najważniejszy fotel w piłkarskiej centrali to "gorący kartofel", którym można się tylko sparzyć. Co innego funkcja wiceprezesa ds. szkoleniowych, który decyduje o tym, kto prowadzi kadrę.
Były trener reprezentacji doskonale wykorzystał okazję, jaką stworzyła mu afera korupcyjna. Dzięki osłabieniu pozycji Listkiewicza wyrósł na jednego ze zbawców polskiej piłki. Od niedawna obsadą stołka selekcjonera nie będzie się już zajmował prezes PZPN, lecz szef od szkolenia. I ten stołek to nowy cel Engela.
Podczas październikowego zjazdu piłkarskiego związku można spodziewać się jednego. Jerzy Engel zrobi wszystko, żeby delegaci mu zaufali. Będzie opowiadać banały w mediach, pięknie mówić o reformach i nowych planach. A gdy nikt już nie będzie pamiętał o Listkiewiczu, zacznie wprowadzać swoje porządki.