Przed mistrzostwami świata w Niemczech Polacy mieli do wyboru trzy ośrodki. Ostatecznie wybrali Barsinghausen. Ten, w którym teraz mieszkają, odpadł, co bardzo rozwścieczyło właściciela hotelu pana Waitza. "Bardzo się zdenerwowałem. Nie mogłem spać. Straciliśmy bardzo dużo pieniędzy" - krzyczał w rozmowie z „Faktem” właściciel hotelu.
Minęły cztery miesiące. I co? Znajomy Listkiewicza, pan Waitz, znowu uśmiecha się od ucha do ucha. Cały hotel przystroił polskimi flagami. Wywiesił dmuchaną piłkę. Wszystko to za sprawą wczorajszego przyjazdu reprezentacji Polski.
Do poprzednich spotkań kadra przygotowywała się w hotelu „Olympic” we Wronkach. A selekcjoner Leo Beenhakker nie mógł się nachwalić tego ośrodka. "Mamy tu wszystko, to świetna baza" - cmokał z zachwytu.
Czterogwiazdkowy hotel "Landhaus" jest najlepszy w mieście. I najdroższy! Jedynka kosztuje 120 euro, czyli prawie pół tysiąca złotych za dobę. Dwójka 150 euro, trójek w tym luksusie nie ma. Polacy zajęli dwa piętra. Samo zakwaterowanie może wynieść 5 tysięcy euro za dzień! Ale nasi działacze nic sobie z tego nie robią. Prywatne interesy są dla nich ważniejsze, niż związkowe fundusze.