Dziś piłkarska reprezentacja Polski po raz czwarty wystąpi pod wodzą Leo Beenhakkera. W Ałmatach w meczu eliminacji mistrzostw Europy Polacy zmierzą się z Kazachstanem. Porażka praktycznie odbierze naszej drużynie szanse na awans do Euro 2008.
Polscy piłkarze bardziej niż samego rywala obawiają się różnicy czasu, klimatu i wysokości. "Będzie 20 stopni, ale Ałmaty leżą na wysokości 700 m n.p.m., tutaj oddycha się
inaczej. W eliminacjach mundialu odczuli to Duńczycy, którzy nie mieli siły biegać. Do tego dochodzą cztery godziny różnicy czasu, łatwo wam nie będzie" - ostrzega Aleksandr Kuczma,
obrońca Kazachstanu, który grał kiedyś w Ruchu Chorzów.
Polska zagra osłabiona. Beenhakker w ataku nie może liczyć na Ireneusza Jelenia. W obronie holenderski szkoleniowiec ma jeszcze większy problem. Kontuzjowani są Arkadiusz Głowacki, Mariusz Jop
i Michał Żewłakow.
Selekcjoner podkreśla jednak, że do Ałmatów nasi piłkarze przyjechali atakować i wygrać. Bo jak nie z Kazachstanem to z kim?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|