Dziennik Gazeta Prawana logo

Trener Portugalii płacze, wrzeszczy, prowokuje

12 października 2007, 13:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
W środę piłkarska reprezentacja Polski zagra z Portugalią. Rywale w swoim składzie mają wiele gwiazd. Jednak największą jest ich trener - Luiz Felipe Scolari. Na co dzień jest spokojny i dobroduszny, ale na boisku zmienia się w bestię - pisze DZIENNIK.

"Duży Phil, "Sierżant, albo po prostu "Zwycięzca. Jak zwał, tak zwał. Selekcjoner reprezentacji Portugalii Luiz Felipe Scolari ma wiele przydomków, ale żaden z nich nie jest specjalnie złośliwy. Dziwne. Przecież to człowiek, który sprzeniewierzył się idei brazylijskiej piłki.

Portugalia na ostatnim mundialu została oficjalnie obwołana najatrakcyjniej grającą drużyną (na jednym z najmniej atrakcyjnych mistrzostw świata w historii). Franz Beckenbauer porównał ją do huraganu. Być może i grają w niej "Brazylijczycy Europy, ale pod wodzą Scolariego jakoś nie mogą rozwinąć skrzydeł. W ćwierćfinałowym meczu z Anglią koncentrowali się głównie na symulowaniu fauli. Jak napisał The Times: "To ironia, że człowiek, którego uważa się za wroga homoseksualistów, nakazał swoim piłkarzom grać w tak zniewieściały sposób.

Coś w tym jest. Scolari wychowywał się na ranczu w Rio Grande do Sul, gdzie na takich jak on mówi się gringo. Gdy był mały, podglądał ojca Benjamina, grającego w piłkę na pozycji stopera. Później sam został piłkarzem. Środkowym obrońcą. Bez techniki, bez polotu, w samych tylko słabych klubach. Z czasem doszedł do wniosku, że "piękny futbol umarł. Taktyka przede wszystkim, żadnej samowolki. "Trzydzieści lat temu najlepsze drużyny miały dwie, trzy indywidualności, które decydowały o losach meczu. Dzisiaj nie ma indywidualności. Jest kolektyw" - powiedział Scolari.

Swoją filozofię wprowadzał w życie w brazylijskich klubach, z którymi dwukrotnie zdobywał Copa Libertadores. Później w reprezentacji Brazylii, która w 2002 roku wygrała mistrzostwo świata, i w Portugalii (wicemistrzostwo Europy).

Nie znosi sprzeciwu. Na mundial w Korei i Japonii nie powołał Romario. Zniszczono mu za to samochód, wściekli fani śledzili każdy jego krok po ulicach Rio de Janeiro, a rada miasta wydała wniosek, w którym domagano się powołania słynnego napastnika. Scolari się uparł, mimo że w Brazylii obwołano go wrogiem publicznym numer 1. Nie i już. "Może i jest uparty, ale nie złośliwy, w głębi duszy jest bardzo wrażliwy. Trzy razy oglądał film <Duch>, za każdym razem płakał" - mówi Ben Marchiori, bliski przyjaciel Scolariego. "Scolari to świetny pedagog, potrafi dotrzeć do piłkarzy, stworzyć dobrą atmosferę w drużynie" - uważa Jacek Gmoch. "Prowokacją przypomina nieco Jose Mourinho, który prowokując, niejako ściąga presję z własnych piłkarzy" - mówi polski trener.

Gdy jest na boisku, trudno dostrzec dobroć tego człowieka, ale na co dzień jest spokojny i dobroduszny. Nic dziwnego, że nie chciał zostać selekcjonerem reprezentacji Anglii, mimo że tamtejsza federacja wysyłała do niego delegację przypominającą królewski orszak. Nie znosi tabloidów. Uwielbia barbecue, uprawia jogging i jest świetnym kawalarzem. Wolne chwile spędza w uroczym Cascais pod Lizboną, gdzie swoje wille ma stara portugalska arystokracja. Alkoholu nie pije, woli herbatkę ziołową. Ale nie na boisku. Na boisku zdarza mu się spojrzeć w stronę fanów swojej drużyny, podskoczyć i wrzasnąć: "Chcecie, abyśmy wygrali? Krzyczcie więc!.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj