Dziennik Gazeta Prawana logo

Legia w ostatniej akcji wepchnęła piłkę do siatki. Widzew przegrał piekielnie ważny mecz

1 maja 2026, 22:46
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Legia w ostatniej akcji wepchnęła piłkę do siatki. Widzew przegrał piekielnie ważny mecz
Legia w ostatniej akcji wepchnęła piłkę do siatki. Widzew przegrał piekielnie ważny mecz/PAP
Legia Warszawa zdobyła bardzo cenne trzy punkty. Dzięki zwycięstwu nad Widzewem Łódź podopieczni Marka Papszuna zrobili wielki krok w walce o utrzymanie w Ekstraklasie. Bohaterem spotkania został Rafał Adamski, który wygraną gospodarzom zapewnił w ostatniej akcji meczu.

Przy Łazienkowskiej wiało nudą

W pierwszej części spotkania nie działo się wiele. Poza strzałem Milety Rajovicia gospodarze nie stworzyli sobie żadnej dobrej sytuacji do pokonania Bartłomieja Drągowskiego. Widzew również nie zachwycił w ofensywie. Goście przede wszystkim skupili się na blokowaniu dostępu do własnej bramki.

Po przerwie poziom emocji wzrósł dopiero w doliczonym czasie gry. Wcześniej piłkarzom obu drużyn nie można było odmówić zaangażowania. Na murawie walki nie brakowało, ale "fajerwerków" piłkarskich nie oglądaliśmy.

Adamski bohaterem ostatniej akcji

Dopiero w samej końcówce zrobiło się ciekawiej. Najpierw okazję do zmiany wyniku w doliczonym miał Rafał Adamski. Piłkarz Legii po dośrodkowaniu z prawej strony uderzył piłkę głową, jednak zrobił to zbyt lekko i w dodatku sam środek bramki. Golkiper Widzewa nie miał żadnych problemów z obroną tego strzału.

Rozstrzygnięcie nastąpiło w ostatniej akcji meczu. Po stałem fragmencie pod bramką Widzewa zakotłowało się. Piłka spadła pod nogi Bartosza Kapustki. Legionista uderzył, a futbolówka zanim wpadła do siatki odbiła się jeszcze od nóg dwóch widzewiaków i na końcu Adamskiego.

Legia awansowała na 9. miejsce

W ten sposób Legia sięgnęła po arcyważne trzy punkty. Piłkarze z Łazienkowskiej awansowali na 9. miejsce w tabeli i nieco spokojniej mogą oczekiwać na rozstrzygnięcia w meczach rywali. Natomiast Widzew pozostał na 16. pozycji, ale jeśli będąca za jego plecami Arka Gdynia zdobędzie trzy "oczka", to łodzianie spadną na przedostatnią lokatę w tabeli.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Michał Ignasiewicz
Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraKoszmarna kontuzja na mundialu. Piłkarz opuścił boisko na noszach. Rywal złamał mu nogę »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj