Przy Łazienkowskiej wiało nudą
W pierwszej części spotkania nie działo się wiele. Poza strzałem Milety Rajovicia gospodarze nie stworzyli sobie żadnej dobrej sytuacji do pokonania Bartłomieja Drągowskiego. Widzew również nie zachwycił w ofensywie. Goście przede wszystkim skupili się na blokowaniu dostępu do własnej bramki.
Po przerwie poziom emocji wzrósł dopiero w doliczonym czasie gry. Wcześniej piłkarzom obu drużyn nie można było odmówić zaangażowania. Na murawie walki nie brakowało, ale "fajerwerków" piłkarskich nie oglądaliśmy.
Adamski bohaterem ostatniej akcji
Dopiero w samej końcówce zrobiło się ciekawiej. Najpierw okazję do zmiany wyniku w doliczonym miał Rafał Adamski. Piłkarz Legii po dośrodkowaniu z prawej strony uderzył piłkę głową, jednak zrobił to zbyt lekko i w dodatku sam środek bramki. Golkiper Widzewa nie miał żadnych problemów z obroną tego strzału.
Rozstrzygnięcie nastąpiło w ostatniej akcji meczu. Po stałem fragmencie pod bramką Widzewa zakotłowało się. Piłka spadła pod nogi Bartosza Kapustki. Legionista uderzył, a futbolówka zanim wpadła do siatki odbiła się jeszcze od nóg dwóch widzewiaków i na końcu Adamskiego.
Legia awansowała na 9. miejsce
W ten sposób Legia sięgnęła po arcyważne trzy punkty. Piłkarze z Łazienkowskiej awansowali na 9. miejsce w tabeli i nieco spokojniej mogą oczekiwać na rozstrzygnięcia w meczach rywali. Natomiast Widzew pozostał na 16. pozycji, ale jeśli będąca za jego plecami Arka Gdynia zdobędzie trzy "oczka", to łodzianie spadną na przedostatnią lokatę w tabeli.