Lech przerwał serię Legii
Pojedynki Lecha z Legią zawsze elektryzują kibiców. Niezależnie od zajmowanego w tabeli miejsca. Do niedzielnego meczu Lech przystępował jako lider, który jest coraz bliżej obrony mistrzowskiego tytułu, o który w tym sezonie miała walczyć ekipa z Warszawy. Legia jednak po fatalnej pierwszej części sezonu musi bronić się przed spadkiem.
Podopieczni Marka Papszuna przyjechali jednak do Poznania z wielkimi nadziejami. Legia w dziesięciu poprzednich meczach nie poczuła smaku porażki. Seria dobiegła końca na Bułgarskiej.
Sędzia usunął Augustyniak z boiska
Lech zaczął z wysokiego "C". Już w 3. minucie wynik spotkania otworzył Ali Gholizadeh. Gospodarze "rozklepali" obronę Legii i Irańczyk technicznym uderzeniem pokonał Otto Hindricha.
Po tak szybkim i celnym ciosie legioniści nie potrafili się otrząsnąć. Ich gra kompletnie się nie kleiła, a przewaga "Kolejorza" rosła z każdą chwilą. W 21. minucie doszło do zdarzenia, które na pewno miał wielski wpływa na końcowy wynik i rozmiary klęski gości.
Rafał Augustyniak nie opanował piłki na własnej połowie i próbował ratować sytuację wślizgiem. Faulował Leo Bengtssona, za co Piotr Lasyk ukarał go żółtą kartką. Wydawało się, że na tym się skończy. Arbiter jednak został przywołany do monitora VAR. Po analizie nagrania sędzia zmienił decyzję. Anulował pierwszą żółtą kartkę i pokazał piłkarzowi Legii czerwoną. Czy słusznie? Werdykt wydaje się mocno kontrowersyjny.
Lech znokautował Legię już w pierwszej połowie
Grający w przewadze i z dużym rozmachem Lech był dla Legii nie do zatrzymania. Jeszcze przed przerwą nastąpił nokaut. Miejscowi strzelili trzy gole i stało się jasne, że komplet punktów zostanie w Poznaniu. Na 2:0 w 31. minucie podwyższył Mikael Ishak.
Na kolejne bramki kibice Lecha nie musieli długo czekać. Najpierw do siatki trafił Michał Gurgul, a po chwili drugi raz w tym spotkaniu uczynił to Ishak.
Lech samotnym liderem
Po zmianie stron Lech nie przestawał atakować. Mistrzowie Polski dążyli do podwyższenia wyniku. Legia natomiast poprawiła grę w defensywie. W efekcie wynik meczu już nie uległ zmianie.
Dzięki zwycięstwu "Kolejorz" ma trzy punkty przewagi nad drugim w tabeli Górnikiem Zabrze. Natomiast Legia jest na 14. miejscu i od strefy spadkowej dzieli ją tylko jeden punkt.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
