Dziennik Gazeta Prawana logo

Zwycięstwo Polaków w cieniu skandali

12 października 2007, 13:48
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Polacy wreszcie wygrali pod wodzą Leo Beenhakkera, ale reprezentacji daleko do normalności. Krzynówek wypiął się na kadrę i symulował kontuzję. Jeleń zamiast grać z Kazachstanem, kręcił reklamówki, a Lewandowski obraził się na trenera - donosi "Fakt".

Na tym problemy się nie kończą. Swoje pięć groszy dorzucili też panowie z PZPN-u. Działacze przeszkadzają reprezentacji, organizując kuriozalne zgrupowania, wybierając dziwne miejsca do przygotowań. Kazachski ośrodek znajdował się 1500 metrów nad poziomem morza. Takie wysokości lubią jaki albo kozice górskie, ale nie sportowcy. "Ciągle chciało nam się spać" - mówili nasi piłkarze przed wylotem do Frankfurtu na kolejny ciąg zgrupowania.

Od tej wysokości mogło pomieszać się w głowie Mariuszowi Lewandowskiemu. W 30. minucie Beenhakker dokonał zmiany, wprowadzając za niego Przemysława Kaźmierczaka. "To nie była kwestia wyboru lepszego czy gorszego zawodnika. Po pół godzinie gry stwierdziłem, że potrzebuję innego typu pomocnika, grającego ofensywniej. Trzeba czasami coś zmienić, żeby gra się kleiła" - mówił Beenhakker.

Lewandowski widząc na tablicy świetlnej numer 18 do zmiany, mocno się zdziwił. Chyba myślał, że to pomyłka. Jego policzki zrobiły się jeszcze bardziej bordowe. Zapachniało skandalem i po chwili go mieliśmy. "Lewy zaczął wymachiwać rękoma, wrzeszczał coś w stronę Beenhakkera. Szedł prosto do szatni i nie podał ręki zmieniającemu go Kaźmierczakowi. Takiego prostactwa dawno nie widzieliśmy. "Zachowanie Lewandowskiego? Nie skomentuję go. Muszę najpierw z nim porozmawiać" - mówił, zachowując klasę, Beenhakker. Po meczu Lewandowski jako jeden z pierwszych uciekł do autokaru. Zdążył jeszcze wygłosić tradycyjną ostatnio dla niego formułkę, że "Faktowi to on nic nie powie.

Do przebywającej w Kazachstanie naszej reprezentacji dochodziły niepokojące wieści. Dwóch kontuzjowanych wcześniej zawodników znalazło czas na inne zajęcia. Ireneusz Jeleń wziął udział w reklamówce, a na zgrupowanie we Frankfurcie nie chciał się pofatygować. "Najlepiej byłoby, żeby lekarz reprezentacji zadecydował o jego przydatności do drużyny. Niestety, odbyło się to za pomocą jakichś rozmów, faksów" - złościł się dyrektor techniczny Jan de Zeeuw. Tuż przed meczem z Kazachstanem sztab szkoleniowy dowiedział się, że kontuzjowany Jacek Krzynówek dzień wcześniej zagrał w sparingu Wolfsburga i strzelił nawet gola. "Nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Sprawdzimy to" - mówił asystent selekcjonera Bogusław Kaczmarek.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj