Na tym problemy się nie kończą. Swoje pięć groszy dorzucili też panowie z PZPN-u. Działacze przeszkadzają reprezentacji, organizując kuriozalne zgrupowania, wybierając dziwne miejsca do
przygotowań. Kazachski ośrodek znajdował się 1500 metrów nad poziomem morza. Takie wysokości lubią jaki albo kozice górskie, ale nie sportowcy. "Ciągle chciało nam się
spać" - mówili nasi piłkarze przed wylotem do Frankfurtu na kolejny ciąg zgrupowania.
Od tej wysokości mogło pomieszać się w głowie Mariuszowi Lewandowskiemu. W 30. minucie Beenhakker dokonał zmiany, wprowadzając za niego Przemysława Kaźmierczaka. "To nie była
kwestia wyboru lepszego czy gorszego zawodnika. Po pół godzinie gry stwierdziłem, że potrzebuję innego typu pomocnika, grającego ofensywniej. Trzeba czasami coś zmienić, żeby gra się
kleiła" - mówił Beenhakker.
Lewandowski widząc na tablicy świetlnej numer 18 do zmiany, mocno się zdziwił. Chyba myślał, że to pomyłka. Jego policzki zrobiły się jeszcze bardziej bordowe. Zapachniało skandalem i po
chwili go mieliśmy. "Lewy” zaczął wymachiwać rękoma, wrzeszczał coś w stronę Beenhakkera. Szedł prosto do szatni i nie podał ręki zmieniającemu go Kaźmierczakowi.
Takiego prostactwa dawno nie widzieliśmy. "Zachowanie Lewandowskiego? Nie skomentuję go. Muszę najpierw z nim porozmawiać" - mówił, zachowując klasę, Beenhakker. Po meczu
Lewandowski jako jeden z pierwszych uciekł do autokaru. Zdążył jeszcze wygłosić tradycyjną ostatnio dla niego formułkę, że "Faktowi” to on nic nie powie.
Do przebywającej w Kazachstanie naszej reprezentacji dochodziły niepokojące wieści. Dwóch kontuzjowanych wcześniej zawodników znalazło czas na inne zajęcia. Ireneusz Jeleń wziął udział w
reklamówce, a na zgrupowanie we Frankfurcie nie chciał się pofatygować. "Najlepiej byłoby, żeby lekarz reprezentacji zadecydował o jego przydatności do drużyny. Niestety, odbyło
się to za pomocą jakichś rozmów, faksów" - złościł się dyrektor techniczny Jan de Zeeuw. Tuż przed meczem z Kazachstanem sztab szkoleniowy dowiedział się, że kontuzjowany Jacek
Krzynówek dzień wcześniej zagrał w sparingu Wolfsburga i strzelił nawet gola. "Nie wiem, o co w tym wszystkim chodzi. Sprawdzimy to" - mówił asystent selekcjonera Bogusław
Kaczmarek.