Czy Leo Beenhakker jeszcze w tym roku ucieknie z Polski? Australijskie media wciąż twierdzą, że Holender jest kandydatem numer jeden do objęcia tamtejszej reprezentacji. I mógłby zarobić dwa razy więcej niż jako szkoleniowiec naszej kadry. Ponad milion euro rocznie! - pisze DZIENNIK.
Beenhakker na razie twierdzi, że „nawet nie chce mu się tego komentować”, ale coś jest na rzeczy. Do Europy ruszył Frank Lowy, prezes australijskiej federacji i przede wszystkim wielki bogacz. Można przypuszczać, że 75-letni Lowy nie latałby bez sensu po świecie. A można go raczej uważać za człowieka poważnego.
Nie bez znaczenia jest także to, że zajmuje drugie miejsce na liście najbogatszych Australijczyków, z majątkiem rzędu pięciu miliardów dolarów. "Jeśli on się na coś uprze, to po prostu to kupuje" - twierdzą australijscy dziennikarze. Czy podkupi nam także trenera? Być może. Bo Beenhakker lubi wyzwania, a w Australii go jeszcze nie było...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|