I pomyśleć, że jeszcze kilka lat temu piłka nożna była dla niej czarną magią. "Ale od kiedy Ebi gra w reprezentacji, to nie opuściłam żadnego meczu. Wiem już nawet, co to jest spalony" - chwali się babcia Smolarka juniora. "Po każdej bramce Ebiego serducho idzie do góry. Wtedy jestem taka szczęśliwa - zwierza się "Faktowi" pani Apolonia.
Euzebiusz Smolarek nie może teraz zbyt często przyjeżdżać do babci. "U niego wciąż te mecze i mecze. Tylko piłka mu w głowie. Zresztą tak było zawsze. Kiedy przyjeżdżał do mnie jako dzieciak, to grał od rana do wieczora. Ciężko go było zagonić na kolację. A jak już w końcu przyszedł, to miał apetyt jak kilku dorosłych" - mówi kobieta.
Babcia piłkarza świetnie pamięta jego ulubione dania. "Najczęściej zajadał się swojską kiełbasą. No i pierogami. Chciałabym, żeby wpadł do mnie na pierogi. Zrobiłabym takie, jak lubi wnuczek, przysmażone ze skwarkami" - uśmiecha się Apolonia Świątek.