Heidfeld długo znosił pochlebne komentarze dotyczące utalentowanego Polaka. Milczał, kiedy chwalili go szef Formuły 1 Bernie Ecclestone, były mistrz świata Niki Lauda czy dyrektor techniczny Ferrari Ross Brawn. Jednak kiedy po ostatnim wyścigu rozpoczęła się dyskusja, czy jadący przed Kubicą Heidfeld powinien przepuścić osiągającego lepsze czasy Polaka, „Quick Nick” nie wytrzymał.
Chociaż Niemiec ma w kieszeni kontrakt na przyszły sezon, powodów do zazdrości mu nie brakuje. "Zazwyczaj jestem szybszy od Kubicy. W rywalizacji na treningach prowadzę 4:1. Zdobyłem też więcej punktów. Od kiedy obaj bierzemy udział w wyścigach, ja mam ich 9, a Robert 6. Więc jeśli jest taki dobry, a ja jeszcze go przewyższam, to kim jestem?" - powiedział wściekły Heidfeld.
I skąd te nerwy? Niemiec przyzwyczaił się do roli gwiazdy zespołu, ale ostatnio wszyscy bardziej interesują się jego młodszymi kolegami - czytamy w "Fakcie". Podczas kończących się dzisiaj testów na torze w Jerez to Kubica pierwszy sprawdzał nowe elementy aerodynamiczne na sezon 2007. A na rozmowy z Sebastianem Vettelem, testowym kierowcą BMW-Sauber, chcą się umawiać nawet dziennikarze z Białorusi.