Mógł grać dla Polski. Jednak przez nieudolność działaczy PZPN-u nie zagra z orzełkiem na piersi. Kilka dni temu Piotr Trochowski zadebiutował w reprezentacji Niemiec. Piłkarz jednak przed meczem nie spiewał hymnu naszych zahodnich sąsiadów tylko odmówił "Ojcze Nasz"... po polsku - donosi DZIENNIK.
Już zdążyliśmy przyzwyczaić się do tego, że tracimy na rzecz reprezentacji Niemiec kolejnych piłkarzy. Piotra Trochowskiego szkoda jednak szczególnie, bo od lat
starał się o to, żeby ktoś w PZPN dostrzegł jego talent. W sobotę Trochowski zadebiutował w meczu z Gruzją, w sobotę wystąpił w wygranym 4:1 przez Niemcy spotkaniu ze Słowacją.
"W HSV gra mnóstwo gwiazd: van der Vaart, Guerrero, Mahdavikia, Kompany… Najlepszy był jednak Trochowski" - powiedział DZIENNIKOWI obrońca Energie Cottbus Mariusz Kukiełka po meczu swojego klubu z HSV. "W Polsce nie ma piłkarza, którzy umie biec tak szybko z piłką przy nodze, z taką techniką, siłą i ciągiem na bramkę. Podszedłem do niego po meczu i porozmawialiśmy trochę. Mówił, że bardzo chciał grać dla Polski, ale nikt się nim nie interesował, choć ma polski paszport. To niezrozumiałe. Przecież to profesjonalista, grający bez żadnych kompleksów" - mówił były piłkarz Wisły Kraków.
Teraz już na to za późno. Trochowski po swoim debiucie z Gruzją zebrał dobre recenzje. Po meczu miał wrócić do młodzieżówki, która grała z Anglią. "Nic z tego, zostaje z nami" - zadecydował selekcjoner Niemców Joachim Loew. "W meczu z Gruzinami swoją robotę wykonał bardzo dobrze. Piotrek imponuje mi inteligencją i technik. Moją filozofię futbolu zrozumiał od razu" - chwali piłkarza szkoleniowiec.
W 1989 r., w wieku 5 lat, Trochowski wyjechał z rodzicami do Hamburga. Jego ojciec Wiesław znalazł pracę jako glazurnik. Piotr grał w FC St. Pauli, gdzie wypatrzyli go skauci Bayernu Monachium. W nasłynniejszym klubie Niemiec prześladowały go kontuzje i grał głównie w rezerwach. Kiedy wydawało się, że będzie kolejnym zmarnowanym talentem, wykupił go HSV. Jego mieszkanie w Monachium zajął... inny Polak, który w PZPN nikogo nie interesuje - Daniel Sikorski.
Trochowski nie wstydzi się swoich korzeni. W swoim niemieckim paszporcie wpisane ma imię Piotr, a nie Peter. W rodzinnym domu Trochowscy rozmawiają po polsku. Kiedy Piotr miał 14 lat jego mama Alicja napisała list do PZPN. Chciała, żeby ktoś zobaczył w akcji jej syna, którego uznawano za wielki talent. Na list oczywiście nikt nie odpowiedział.
Choć z Hamburga do Rostocku jest tylko 185 km, rodzice Piotra nie pojechali na mecz z Gruzją. "Dla mamy byłoby to zbyt wielkie przeżycie" - wytłumaczył piłkarz, ktory przed meczem, tak jak Podolski, nie śpiewał hymnu niemieckiego. Zamiast tego po cichu odmówił „Ojcze Nasz”. Po polsku.
Piotr Trochowski ur. 22 marca 1984 r. w Tczewie. Grał w Billstedt Horn, Concordii Hamburg, FC St. Pauli, Bayernie Monachium, Hamburger SV. Rozegrał 2 mecze w reprezentacji Niemiec.
"W HSV gra mnóstwo gwiazd: van der Vaart, Guerrero, Mahdavikia, Kompany… Najlepszy był jednak Trochowski" - powiedział DZIENNIKOWI obrońca Energie Cottbus Mariusz Kukiełka po meczu swojego klubu z HSV. "W Polsce nie ma piłkarza, którzy umie biec tak szybko z piłką przy nodze, z taką techniką, siłą i ciągiem na bramkę. Podszedłem do niego po meczu i porozmawialiśmy trochę. Mówił, że bardzo chciał grać dla Polski, ale nikt się nim nie interesował, choć ma polski paszport. To niezrozumiałe. Przecież to profesjonalista, grający bez żadnych kompleksów" - mówił były piłkarz Wisły Kraków.
Teraz już na to za późno. Trochowski po swoim debiucie z Gruzją zebrał dobre recenzje. Po meczu miał wrócić do młodzieżówki, która grała z Anglią. "Nic z tego, zostaje z nami" - zadecydował selekcjoner Niemców Joachim Loew. "W meczu z Gruzinami swoją robotę wykonał bardzo dobrze. Piotrek imponuje mi inteligencją i technik. Moją filozofię futbolu zrozumiał od razu" - chwali piłkarza szkoleniowiec.
W 1989 r., w wieku 5 lat, Trochowski wyjechał z rodzicami do Hamburga. Jego ojciec Wiesław znalazł pracę jako glazurnik. Piotr grał w FC St. Pauli, gdzie wypatrzyli go skauci Bayernu Monachium. W nasłynniejszym klubie Niemiec prześladowały go kontuzje i grał głównie w rezerwach. Kiedy wydawało się, że będzie kolejnym zmarnowanym talentem, wykupił go HSV. Jego mieszkanie w Monachium zajął... inny Polak, który w PZPN nikogo nie interesuje - Daniel Sikorski.
Trochowski nie wstydzi się swoich korzeni. W swoim niemieckim paszporcie wpisane ma imię Piotr, a nie Peter. W rodzinnym domu Trochowscy rozmawiają po polsku. Kiedy Piotr miał 14 lat jego mama Alicja napisała list do PZPN. Chciała, żeby ktoś zobaczył w akcji jej syna, którego uznawano za wielki talent. Na list oczywiście nikt nie odpowiedział.
Choć z Hamburga do Rostocku jest tylko 185 km, rodzice Piotra nie pojechali na mecz z Gruzją. "Dla mamy byłoby to zbyt wielkie przeżycie" - wytłumaczył piłkarz, ktory przed meczem, tak jak Podolski, nie śpiewał hymnu niemieckiego. Zamiast tego po cichu odmówił „Ojcze Nasz”. Po polsku.
Piotr Trochowski ur. 22 marca 1984 r. w Tczewie. Grał w Billstedt Horn, Concordii Hamburg, FC St. Pauli, Bayernie Monachium, Hamburger SV. Rozegrał 2 mecze w reprezentacji Niemiec.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|