Na oficjalnej stronie FIFA przy funkcji prezesa PZPN nie ma żadnego nazwiska! A było! Według centrali światowej piłki, nasza federacja ma wiceprezesa (Eugeniusz Kolator), sekretarza
generalnego (Zdzisław Kręcina), i kilku innych mniejszych rangą działaczy. Ale fotel prezesa jest już pusty.
Czy to pomyłka FIFA czy fakt? Tego na razie nie wiadomo. W każdym razie 27 października Listkiewicz prawdopodobnie osobiście ogłosi, że odchodzi. A PZPN, który o braku nazwiska Listkiewicza na
stronie dowiedział się od dziennika.pl, twierdzi że to jakaś dziwna pomyłka. "Będziemy interweniować w FIFA, żeby przywrócili nazwisko" - usłyszał dziennik.pl w Polskim
Związku Piłki Nożej.
Rządy "Listka" na fotelu prezesa PZPN trwają od siedmiu lat. I z każdym rokiem polska piłka chyli się coraz bardziej ku upadkowi. Korupcja w światku sędziowskim, handel wynikami meczów, skandaliczne wyniki polskich piłkarzy, bandytyzm na trybunach i brak stadionów - to efekty jego prezesowania. Czas już z tym skończyć.
A chętnych na zajęcie jego miejsca nie brakuje. Jako pierwszy swoją gotowość do objęcia funkcji sternika polskiego futbolu zgłosił europoseł Samoobrony Ryszard Czarnecki.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.